Jeśli nie oglądasz telewizji, to nie czytaj dalej. Ty już wiesz ile czasu do działania dzięki temu zyskałeś/zyskałaś.
Mamy dziesiątki wymówek, dlaczego oglądamy telewizję. Bo się uczymy, bo chcemy poznać co się dzieje na świecie. Niby nic nie zwykłego. Przecież dzięki telewizji poznajemy świat (jedna z większych wymówek). Nie zdajemy sobie jednak sprawy, jak wiele czasu nam ucieka przy oglądaniu telewizji.
Osobista wycieczka:
Moja wymówka była dość prosta – podczas oglądania telewizji, pracowałam na komputerze. Tym samym niby kompresowałam czas. Robiłam dwie rzeczy naraz. Ale, ale …
Przeczytałam książkę – nieważne teraz jaką (ważne że zmotywowała mnie do podjęcia działania) i wyłączyłam telewizor. Rada z książki szła dalej, gdyż autor proponował wyrzucenie telewizora. Tak daleko – na tym etapie – raczej się nie posunę, ale telewizor wyłączyłam z gniazdka.
Efekt dla mnie samej był zaskoczeniem. Bez telewizora pracuje mi się lepiej, szybciej i moja praca jest bardziej efektowna. Dlaczego tak się stało? Po namyśle doszłam do wniosku, że kompresja czasu (praca podczas oglądania telewizji) była złudzeniem.
Do mojej świadomości dotarła też jeszcze inna rzecz. Mianowicie taka, że oglądanie telewizji wcale nie relaksuje – wręcz odwrotnie – człowiek szybciej się męczy. Stąd, bez telewizji jestem w stanie pracować o wiele dłużej.
Nie oznacza to, że w ogóle zrezygnowałam z oglądania telewizji. Nie, nadal oglądam, ale o wiele mniej. Bywają i takie dni, że nie włączam telewizora wcale. Nie mówię też, że mi tego nie brakuje. Od czasu do czasu mam taką wielką ochotę – szybko mi jednak mija. Jeśli jednak włączę telewizor – to szybko go wyłączam, gdyż nie mogę sobie znaleźć nic ciekawego.
A jaką wymówkę TY masz na oglądanie telewizji? Czy naprawdę tak jest w rzeczywistości? Uczysz się, poszerzasz swoją wiedzę o świecie?
Może zamiast oglądać telewizję, lepiej wziąć do ręki książkę, umówić się na spotkanie z ciekawymi ludźmi? Co jest dla Ciebie bardziej wartościowe?
Czy wiesz jaka książka popchnęła mnie do takiego działania?


a co z internetem? po ok. 2 latach bez telewizora ale z internetem uważam, że niestety jest on gorszy…


telewizora pozbyłam się jak dla mnie 1000 lat świetlnych temu – najpierw przez rok przeszło nie włączałam prawie w ogóle TV, opłacając cały czas kablówkę
a później pozbyłam się kablówki /co za oszczędność!/, a telewizor sprezentowałam rodzinie
niestety sprowadziłam pod swój dach internet na stałe i z perspektywy uważam, że ma on swoje zalety /oooo tak!/ ale wada jest podstawowa – bardzo łatwo się uzależnić… niestety
to x
a 2: to w TV jest od kilkunastu do kilkudziesięciu kanałów /tylko!/, a w internecie… ha ha ha… a w internecie Drodzy Państwo co chwila może się nadarzyć okazja zobaczenia czegoś ciekawego i godnego uwagi – na stałe weszło powiedzenie wśród moich znajomych /też troszkę uzależnionych od internetu/ – „a co ciekawego dzisiaj dają?”
każdy z nas wie, że tak na prawdę nic ciekawego „nie dają”, a jeśli dają to dobrze, ale mnie nic się nie stanie jeśli nie będę śledzić wszystkiego, jednak przez rok przeszło musiałam walczyć ze sobą aby nie włączyć zaraz po przyjściu do domu komputera, powoli zaczyna się udawać, ale jeszcze daleka droga przede mną
[...] wyłączyć telewizor, bo przez ten elektroniczny gadżet ucieka nam sporo czasu. Czytelniczka Ya słusznie zwróciła uwagę, że – niestety – często bywa też tak, iż po wyłączaniu telewizora [...]