Musisz zrozumieć, że to tak nie działa, czyli kilka słów o prawie przyciągania
Jeśli poznałeś już SEKRET, czyli prawo przyciągania, i chciałeś z niego skorzystać praktycznie, mogło Cię spotkać pewne rozczarowanie. Chciałeś np. przyciągnąć „swoją drugą połowę”. I co? Nie wyszło tak jak chciałeś? Pragnąłeś przyciągnąć konkretną osobę, którą już znasz (może tylko z widzenia, ale znasz), bo Ci się spodobała/spodobał. A jej bądź jego nie przyciągnąłeś. Więc czujesz rozczarowanie i mówisz, że całe to prawo przyciągania nie działa, że to jedna wielka bzdura dla naiwnych.
Musisz jednak zrozumieć, że to tak nie działa. Prawo przyciągania polega na tym, że możesz przyciągnąć do swojego życia tylko takie rzeczy, które będą dla Ciebie najlepsze. Jeśli marzysz o przyciągnięciu wymarzonego partnera, ale czegokolwiek innego, np jakiejś rzeczy – wyobrażaj sobie raczej cechy, zewnętrzne, wewnętrzne. Skupiaj się bardziej właśnie na tych cechach, które są dla Ciebie ważne, a nie na konkretnej osobie.
Dlaczego?
Bo tak naprawdę nie wiesz, czy konkretna osoba, czy rzecz którą chcesz przyciągnąć – jest tą najlepszą dla Ciebie. Na pierwszy „rzut oka” może się wydawać, że to Twoje największe marzenie, ale rzeczywistość mogłaby Cię bardzo rozczarować. Na tym właśnie polega piękno sekretu. Nie dostaniesz niczego, co mogłoby Ci zaszkodzić, a tylko to, co będzie dla Ciebie dobre.
Stąd, stosując prawo przyciągania nie należy się bać, czy przyciągniemy „tę” osobę. Jest to częsty „problem” osób, które chcą stosować prawo przyciągania, ale boją się, że nie przyciągną. Innymi słowy nawet nie spróbują w obawie przed rozczarowaniem. Moim zdaniem jeśli nie „przyciągnęło się” tego czegoś konkretnego, to znaczy, że nie było to dla nas najlepsze, choć sami o tym nie wiedzieliśmy. Trzeba się po prostu z tym pogodzić i spróbować z czymś innym.
W moim przypadku, było to nowe łóżko. Nie wybrałam konkretnego modelu, ale myślałam o tym, jak powinno być wygodne, jak dobrze mi się w nim śpi, jak ładnie wygląda w moim pokoju. Problemem były pieniądze, ale prawo przyciągania zadziałało i w dość krótkim czasie udało mi się uzbierać pewną kwotę. Moja siostra zaproponowała mi wypad do sklepu, w którym jak się okazało był także dział meblowy. Tam znalazłam to swoje wymarzone łóżko i to w dobrej cenie.
Podobnie postępowałam z komputerem (bo stary już odmówił posłuszeństwa). W rezultacie kupiłam komputer jeszcze lepszy niż ten, o którym myślałam. A to wszystko dzięki zastosowaniu trzech prostych zasad SEKRETU:
- Poproś
- Uwierz
- Otrzymaj
Spełnienia marzeń ![]()






Pozytywne myślenie jest dla ludzi odważnych
kwi 07, 2011 @ 01:05:14
Czesc,konkretnie szukam odpowiedzi na moje pytanie,moze ty znasz na nie odpowiedz:P Jakies dwa tygodnie temu przyciagnelam pewna sytuacje.Otoz przez kilka dni wczesniej probowalam wyobrazac sobie typ chlopaka z filmu ptd.”wciaz ja kocham” Tzn kogos podobnego,opisalam jego cechy w zeszycie i codzien czytalam dodajac jakies opowiadania np spacer na plazy.Przy tym ogladalam ten film po kilka razy.Tak wiec tego samego tygodnia w niedziele rano obudzilam sie podenerwowana z glupiego powodu jak sie pozniej okazalo i postanowilam troche ochlonac i sie zrelaksowac.Pojechalam,wiec nad morze do pobliskiego miasteczka.Czekalam na metro calkiem na wszystko obojetna.Kolo mnie czekalo kilka osob miedzy innymi przystojny mlody anglik z deska serfingowa.W metrze usiadlam tak zeby go nie widziec i sie nie rozpraszac heh.Ale kilka przystankow dalej okazalo sie ze metro zawraca i nie jedzie tam gdzie powinno,a za chwile podszedl do mnie ten sam chlopak pytajac sie mnie czy wiem oco chodzi z tym metrem,a ja na to ze tez sie nad tym zastanawiam bo wlasnie jade nad morze do tajmow a on odpo ze tez wlasnie tam jedzie.Jakas kobieta pozniej nas pokierowala i tak jakos dziwnym sposobem zaczelismy szukac dalszego polaczenia razem.Wkoncu znalezlismy busa i w drodze siedzielismy juz razem, cos tam rozmawiajac zkad jestes…itp itd wysiadajac pokierowalismy tez razem w strone plazy zachaczajac o sklep(zdziwilam sie bo ze mna wszedl i na mnie czekal) kiedy juz doszlismy na plaze ja wszystko zepsulam i jak glupia spytalam sie jego „na ktora plaze idziesz ty bo ja ide na ta”(niezdawajac sobie sprawy wtedy ze to podswiadomosc przyciagnela do mnie ta szanse poznania tego chlopaka)Poniewaz byla tam plaza oddzielona murem i skalami a ja zawsze chodzilam na ta mniejsza.A ten chlopak chcial poserwowac na desce,wiec wybral plaze z wiekszymi falami.Wiec po tym jak ja go spytalam on odpowiedzial jakos tak zastanawiajac sie,ze pojdzie dalej sie rozejrzec,ale ze potem przyjdzie tam do mnie jak jeszcze bede.I pytanie moje z tego takie czy to ja popsulam? czy ten chlopak powinien za mna pojsc-a moze pomyslal,ze ja wole isc sama skoro go spytalam na ktora plaze idzie,zamiast poprostu isc dalej razem?,czy moge go jeszcze przyciagnac?(ale nie pamietam juz jego twarzy,tylko glos,spodnie ,deske i rozmowe)caly czas o nim mysle,a wiem,ze go przyciagnelam,bo bohater z filmu wlasnie plywal na desce i byl do niego podobny.Pozatym wydawal mi sie troche zainteresowany mna skoro pytal z kim mieszkam,ile mam lat,jak na imie,co dalej chce robic,gdzie pracuje itd Kolejny problem to taki,ze on mieszka w edynburgu,a to kawal drogi ode mnie i wtedy akurat spedzal weekend u swojego przyjaciela.Nie wiem juz sama ,ale to byl ideal mojego faceta z marzen.Bardzo chcialabym go poznac,ale nie wiem czy to wogole mozliwe,czy podswiadomosc by dala mi taka szanse i jak sprawdzic czy ja sie jemu tez spodobalam,czy to poprostu strata mojego czasu i lepiej dac juz sobie spokoj skoro zawalilam? Prosze o podpowiedz,opinie,cokolwiek.
mar 29, 2012 @ 23:37:43
Droga Alex,
Pozwól, że na wstępie opowiem Ci pewną historię jako wprowadzenie do tematu.
Pewnego razu znalazłem lampę, zwyczajną lampę. Jednak kiedy przecierałem ją z kurzu, nieopatrznie potarłem jakiś dziwny znak. Ku mojemu zdumieniu z lampy wyskoczył Dżin i pięknie uśmiechając się, zaoferował swoje usługi. Powiedz życzenie a ja wnet je spełnię, nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych – rzekł Dżin. Byłem całkowicie zaskoczony a chwilę wcześniej myślałem właśnie o swoim psie, Maxie. Zastanawiałem się właśnie, jak to dobrze byłoby choć raz z nim porozmawiać. Gdyby tylko Max potrafił mówić? Jeszcze nic nie powiedziałem a Dżin trochę zmarkotniał i prosi o jakieś inne życzenie, bo wkraczanie w sprawy ewolucji są niemożliwe do przeskoczenia, nawet dla niego. Nie upierałem się, bo pamiętam bajkę o Złotej Rybce i co z tego wynikło. Jak mówią pośpiech jest wskazany tylko przy łapaniu pcheł. I zacząłem się zastanawiać, żeby nie popełnić tego samego błędu. W końcu nic mądrego nie przyszło mi do głowy. Od 30 lat jestem mężem jednej żony, mamy pięcioro cudownych rzeczy, przeżywamy razem trudy i radości a jednak jest coś, czego pragnąłbym wiedzieć za wszelką cenę. Jestem dosyć wrażliwym facetem a mimo tylu lat spędzonych razem, nie rozumiem swojej kobiety. Kiedy pytam o ważne rzeczy, nie odpowiada. Kiedy nie pytam, nie mogę zatrzymać potoku nieprzebranych słów wylewających się z jej ślicznych ust. Zawsze odpowiada na moje pytanie, pytaniem. Kiedy mówię coś zabawnego, ona płacze. Kiedy ja chciałbym się zrelaksować, ona przejmuje się losami świata. Sklep traktuje jak galerię w muzeum. Może chodzić między półkami – godzinami. Nigdy nie ma się w co ubrać, chociaż szafa jest pełna różnych ubrań. Ciągle sprząta, mimo że wczoraj robiła to samo. Kiedy wspomina swoje dzieciństwo łzy kręcą się w jej oczach. Boi się myszy i pająków a urodziła pięcioro dzieci. Kiedy proszę ją o konkrety, nigdy nie mówi na temat. Jednak kiedy mówię, że jest cudowna i wspaniała, to robi takie maślane oczy i tryska taką pozytywną energią, że zapominam o wszystkim co napisałem powyżej… Dżin przysłuchiwał się moim wywodom i gdy wreszcie miałem nadzieję, że zrozumiem swoją kobietę, on przerwał to dosyć nagle i zapytał. To jeśli chodzi o tego twojego psa, to w jakim języku chciałbyś z
nim rozmawiać???
No cóż, nawet dżin wiedział, że łatwiej będzie spełnić tak
niemożliwe wydawałoby się do spełnienia życzenie jak „gadający pies” i na wszelki wypadek zapytał w jakim języku, ponieważ bał się, że może uprę się przy zrozumieniu kbiety.
Tego akurat nikt nie potrafi.
Ba, nawet sama kobieta nie potrafi zrozumieć samej siebie
czego jesteś znakomitym przykładem.
Niestety masz cechę wspólną dla wszystkich kobiet, mianowicie:
potrafisz skomplikować najbardziej proste zdarzenie.
Problemem jest brak konsekwencji i zapominanie o prostej rzeczy, że życie toczy się TU i TERAZ. Swoją drogą to może lepiej, że odpuściłaś temu chłopakowi. Do momentu kiedy Cię nie spotkał jego życie zależało tylko od fali i deski. Aż strach pomyśleć co by było gdybyś z nim poszła dalej.
Na koniec powiem o drugiej stronie monety.
Ten młody chłopak, zapewne przystojny i odważny musiał zobaczyć tego ranka w autobusie niezwykłe zjawisko. Zapewne jesteś atrakcyjną i odlotową dziewczyną. On cały czas główkował jakby poznać Ciebie bliżej i to co wydawało Ci się czystym przypadkiem, było konsekwencją jego zauroczenia Tobą. Miał nadzieję, że spędzicie ten dzień razem i poznacie się bliżej. Jednak mimo tego, że miał na to ogromną ochotę, nie chciał się na siłę narzucać, bo był facetem z zasadami. Uwierz mi, że tego dnia surfowanie nie sprawiało mu tyle radości co zazwyczaj, ponieważ myślał cały czas o Tobie. Nie zdziwiłbym się gdybyś pewnego dnia spotkała go „całkiem przypadkiem”.
Prawo przyciągania jest silniejsze od naszego niezdecydowania, ponieważ kieruje się uniwersalnymi prawami Wszechświata. Poza tym szczęściu należy „pomagać”. Może na przszłość wyciągniesz z tego doświadczenia jakieś wnioski. Nie martw się. Przynajmniej jesteś mądrzejsza o to jedno doświadczenie.
Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę, aby spełnienia marzeń.
OKsem
mar 30, 2012 @ 17:18:36
Dzięki za ten komentarz.
Oczywiście, wnioski wyciągnięte
lip 23, 2011 @ 12:07:34
Prawo przyciagania zawsze odpowie. Widocznie w tamtym momencie kiedy byliscie na tej plazy twoje mysli byly skupione na samotnosci i na tym aby ten chlopak poszedl. Tak dziaao prawo przyciagania. Byc moze obawialas sie rozczarowania, trudno bylo uwierzyc Ci, ze to moze sie udac, to o czym tak dlugo rozmyslalas, wizualizowalas czy marzylas, dlatego skupialas sie na tym by pozostac sama aby uniknac tego rozczarowania. Musisz zaufac prawu przyciagania ono zawsze odpowie, a kiedy pojawi sie inspirujaca mysl czy dzialanie do realizacji celu musisz ja wykorzystac, musisz zaufac prawu.
PS: Ksiazka „Prawo Przyciagania” Esther i Jerry Hick’s Ci pomoze!
mar 31, 2012 @ 16:10:24
Ja mam pytanie. Skoro prawo przyciągania pozwala przyciągnąć to, co dobre dla nas w danej chwili, to dlaczego niektóre osoby przyciągają do swojego życia oszustów, którzy chcą ich wykorzystać i to nie w konkretnej chwili życia tylko przez jego większość? I co z tak zwanymi ofiarami życiowymi, czyli ludźmi, którzy są przez większość życia są krzywdzeni przez innych, molestowani, tyranizowani i tak dalej? Przecież to nie jest dobre dla ofiary i w dłuższej perspektywie również dla prześladowcy. Mogę podać też inne przykłady, choćby takie jak niepełnosprawność, brak rodziców, odrzucenie przez rodziców, odrzucenie przez otoczenie, rak u dzieci, nastolatków lub osób dorosłych młodych i w kwiecie wieku.Jak prawo przyciągania ma się do tych wszystkich spraw? Czy i w tym przypadku można powiedzieć, że to było potrzebne a nawet niezbędne w życiu?
mar 31, 2012 @ 18:09:03
Przestałam się w to wgłębiać już jakiś czas temu. Wielu rzeczy, które są na tym świecie nie rozumiem, a ich zrozumienie wcale nie przyniesie mi szczęścia – więc nie zagłębiam tematu. Sama kiedyś byłam taką ofiarą losu – przyciągałam problemy i złych ludzi. Prawo przyciągania zadziałało w moim przypadku i nadal działa. Jeśli zbytnio skupię się problemach, to mam ich więcej
Jeśli czuję wdzięczność za to co mam i myślę o tym, jak bardzo jestem szczęśliwa – to spotykają mnie same dobre rzeczy. I tyle