autorem artykułu jest Nikodem Marszałek
W tak słoneczny dzień jak dzisiaj (przynajmniej w Katowicach) chciałoby się jeszcze przejść plażą, pochodzić po górach czy zjechać na nartach w Alpach Szwajcarskich (kto w lato jeździ w Alpy?).
A tutaj kalendarz pokazuje kolejny dzień, zadzwonił budzik i zbieramy się do rozpoczynającego się nowego cyklu. Magiczny czas „pierwszy września”, dla mojej córki to dzień szczególny bo tak długo marzyła, aby chodzić do grupy cztero i pięciolatków. Tato, idę do „sarenek”, a kiedyś chodziłam do „misiów” – czy już jestem duża? Przed biurem robotnicy rozkopali młotami pneumatycznymi ulicę, dziwnie się patrząc na człowieka ubranego w różową koszulę. Czy mam im powiedzieć: „Pierwszy września, co planujecie? Czy nie czujecie różnicy? Miny ludzi nasuwają mi skojarzenie z porannego incydentu.
W przesympatycznej atmosferze przedszkola czteroletni chłopczyk, nowy jak widać w otoczeniu rówieśników krzyczał: „Ty głupia mama, głupia Ty” – zdanie nie poprawne gramatycznie – ale w świecie dusz było coś niepokojącego, dusza malca ściskała czakram sercowy matki. „Synku musisz tutaj zostać, mama idzie do pracy! Maluch jednak nie zrozumiał, wykorzystując stale znane sobie techniki manipulacyjne. Mamusia ponaglona czasem, powiedziała: „Jak wrócę to kupię jakiś fajny prezent, co?” Syn uśmiechnął się nieszczerze, a dusza puściła serce matki.
Czytaj dalej »

