autorem artykułu jest Wiesław Kluz
Większość z nas nie robi nawet w niewielkiej części tego, czego można się po nim spodziewać. To, co robimy, to często tylko działanie zastępcze — nie to, co chcielibyśmy faktycznie robić — w różny sposób tłumacząc przed samym sobą brak sukcesu. To z pewnością powoduje uczucie nieszczęścia, rozgoryczenia i zawodu. Wiąże się z niską samooceną, żalem do siebie i innych.
Większość z nas żyje bardzo poniżej swoich możliwości, zadowalając się miernotą i minimalizmem. Często przecież słyszymy owe zdanie: „Uff, nareszcie piątek!” lub „nie znoszę poniedziałku” — co jest równoznaczne ze stwierdzeniem: „nie lubię żyć, podejmować nowych wyzwań — wolę bezpiecznie trwać, tkwić”; co z kolei jest równoznaczne ze stwierdzeniem: „życie mi się zdarza” (dzieje mi się). Totalna bierność telewizyjno-komputerowo-barowa — to również sposób na życie, a raczej wegetację. Dotyczy to postawy wyczekującej. Czekamy, aż wygramy w totka, otrzymamy podwyżkę, narzekając na pracodawcę, że jej dawno lub wcale nie było (wykonujemy cały czas taką samą pracę, a chcemy podwyżki?).
Czytaj dalej
