Autorem artykułu jest Marzena Pol
Oto historia człowieka, który leżąc na polanie podczas burzy z widelcem w ręku, postanowił zostać muzykiem, sportowcem, poetą, aktorem, radiowcem i wokalistą. Walcząc o marzenia nie raz nadwyrężał kreatywność i nie raz było piorunująco.
Marcel Woźniak – student UMK w Toruniu. Zanim umówiłam się z nim na wywiad, zastanawiałam się, gdzie go zastanę. Biegającego w stroju sportowym po ulicach Torunia, powtarzającego tekst sztuki na deskach teatru, redagującego tekst do gazety, grającego koncert ze swoim zespołem, czy w radio przed kolejną audycją? Siedział w jednym z toruńskim pubów i sączył piwo. Jak gdyby nigdy nic.
M: Marcel, czym są dla Ciebie marzenia?
Marcel Woźniak: Marzenia są częścią życia – grają w tej samej drużynie, co nasze sny, poczucie humoru i… zachwyt nad foliową torebką na wietrze. Prawdziwe spełnianie marzeń, to jednak nie tylko magiczna fasola, ale ciężka praca. Czyli spełnienie siebie.

