autorem artykułu jest Kacper Korzeniewski
***
On ma na imię Wacek i dziś wyjątkowo wcześnie się obudził. Wstał z łóżka z podłym dialogiem wewnętrznym, bo przecież to kolejny dzień, w którym on będzie się męczył…
Ubrał się w mocno zużyte ciuchy, wypił rozpuszczalną kawę dla zasady, zamknął mieszkanie głośno trzaskając drzwiami i wyszedł do miasta – bez celu, tak żeby nie siedzieć w domu.
Jadąc tramwajem na drugim końcu widzi ją. Ona spogląda na niego i lekko się uśmiecha. Lekko, bo przecież gdyby zrobiła to w bardziej oczywisty sposób, to ludzie nazwaliby ją łatwą i puszczalską. Ona się tym przejmuje, więc robi to dyskretnie.

