podświadomość

Potęga Duszy


autorem artykułu jest Nikodem Marszałek

—————————————————————–

I. Jaka dusza?

Zgłębiając „kolejne” księgi, czytając „kolejne” książki i słuchając „kolejnych” nauczycieli duchowych brakowało w moim odczuciu odniesienie do najważniejszej części nas samych czyli duszy. Czy ktoś w ogóle jeszcze dzisiaj mówi o duszy? Ludzie religijni są przekonani, że ona istnieje w ich wnętrzu i jest cząstką nieśmiertelną. Moje pytania były jednak dosyć „ciężkie” dla ludzi wychowanych w kulturze Europejskiej.

1. Czy Ja mam duszę?

2. Kiedy dusza powstała (zrodziła się)?

3. Czy dusza ma kolor?

4. Czy dusza ma swoje przekonania (upodobania)?

5. Czy dusza jest nieśmiertelna?

6. Co dusza czyni w ciele człowieka?

7. Czy dusza ma pamięć?

8. Czy dusza ma osobowość?

9. Czy dusza ma świadomość?

10. Czy dusza pomaga człowiekowi?

11. Czy dusza kocha Boga?

12. Czy z duszą można się komunikować?

13. Czy duszę można poczuć?

14. Po co dusza potrzebuje ciała ludzkiego?

15. Czy dusza wybiera sobie ciało ludzkie?

16. Czy dusza inkarnuje się w kilku ciałach?

17. Czy dusza kocha swojego nosiciela (człowieka)?

18. Czy osobowość człowieka i osobowość duszy to jedno i to samo?

19. Czy świadomość człowieka i świadomość duszy to jedno i to samo?

20. Czy istnieją różne świadomości duszy i człowieka?

21. Czy można świadomie kontaktować się z duszą?

Poszukiwałem odpowiedzi we wszystkich religiach, wierzeniach i świętych księgach – niestety wróciłem z kilkoma akapitami, które z aktualną wiedzą są bardzo słabym opracowaniem!

Definicja duszy – substancja ulotna w człowieku lub zwierzęciu, dech nadający mu cechy ludzkie i sprawiający, że jest żywe. Spoglądając na Etymologię tego słowa w wielu językach nawiązuje do oddechu.

II. Religia i myśliciele

Słowianie wierzyli w Ducha dzieląc go na dwie części:

1. „Dusza jaźni i myśli” – świadomość własnego istnienia (za jej siedlisko uważano głowę).

2. „Dusza życia, oddechu” – określająca stan siły życiowej (za jej siedlisko uważano serce i brzuch)

Platon powołując się na Sokratesa mówił: „Dusza to esencja osoby to cząstka, która decyduje o naszym zachowaniu.” Uważał tę esencję za bezcielesnego mieszkańca naszego bycia. Stwierdza on, że „człowiek to dusza uwięziona w ciele”. Platon podzielił duszę na trzy części:

1. Rozsądek (logos czyli umysł)

2. Pożądliwość (pasja)

3. Popędliwość (emocje)

Wszystko to ma swoje miejsce w spokojnej duszy.

Arystoteles z kolei definiował duszę jako „aktywność ciała”. Dla przykładu: „jeśli nóż miałby duszę, to byłby nią akt cięcia – ponieważ cięcie jest esencją bycia nożem”. Dusza to „pierwotna aktywność” żywego ciała.

Hinduizm przedstawia duszę jako „atmana” i jest indywidualną jaźnią obecną w każdej istocie ludzkiej. Atman wciela się w kolejnych żywotach w kolejne ciała podlegając prawu karmy.

Buddyzm, tutaj przyjęło się mawiać o pierwotnej wewnętrznej cząstce jako: „nawykowych siłach, tendencjach, kierowanych prawem przyczyny i skutku”.

Judaizm – „nephesz haja” czyli „żywa dusza”. Słowo „ruach” tłumaczymy jako „duch”. Śmierć to utrata Ducha, ale nie duszy, nie wiadomo co dzieje się z duszą? Saduceusze reprezentujący najstarszej poglądy judaizmu, byli materialistami nie uznającymi niematerialnej duszy, ani życia po śmierci. Faryzeusze wierzyli w dusze, ale dusze według nich istniały także przed narodzinami i podlegały reinkarnacji, mogły jednak być również potępione.

• nephesh (szyja, gardło) – dusza ludzka, zwierzęca, bądź wegetatywna

• ruah (wiatr) – dusza jako zasady etyczne, emocje i wola

• neshamah – inteligencja duchowa

Katolicyzm – św. Paweł nadał słowu „pneuma” znaczenie „nadprzyrodzonego ducha działającego w sercu człowieka”, stąd koncepcja ciała (soma), duszy (psyche) i ducha (pneuma) otrzymywanego dopiero przez chrzest. Św. Augustyn w swoim traktacie o duszy napisał: „dusza jest bezcielesna lecz nie jest pustką. Stoi wyżej od ciała w hierarchii, więc dusza zawiera ciało, a nie ciało duszę.” Święty Augustyn był przekonany, że dusza ma oczy, język, kończyny i jest swego rodzaju bezcielesnym odbiciem ciała.

Świadkowie Jehowy, Kościół Adwentystów Dnia Siódmego uważają duszę ludzką za śmiertelną, związaną z ciałem. Większość (Katolicyzm, Prawosławie i Protestanci) przyjęła koncepcje nieśmiertelnej duszy ludzkiej. Po śmierci ma się odbyć Sąd Ostateczny i zmartwychwstanie sprawiedliwych.

Islam – dusza jest nieśmiertelna, a po Sądzie Ostatecznym połączy się z ciałem by trafić do raju lub piekła.

III. Początki

Zadanie

Twoje pierwsze zadanie polega na cofnięciu się do początku tematu i przeczytaniu tylko podkreślonych wyrazów, jesteś gotowy? Start.

Jakie są Twoje pierwsze myśli? Ludzie ponad sto lat temu używali słowa „dusza” do określenia tego samego co dzisiaj „My” nazywamy „podświadomością”! Większość współczesnych nauczycieli rozwoju osobistego czy duchowości pomija „duszę” w aspekcie swoich nauk. Fakt zaistniałej sytuacji rodzi się w poglądzie typowo racjonalistycznym bo bezpieczniej mawiać o „wzorcach podświadomości”, niż o „kodach na duszy”! Podświadomość to głupia, tępa i krnąbrna fanaberia bez świadomości istnienia (odrębności) jakby część pomiędzy świadomością, a nieświadomością. Dla większego bezpieczeństwa warto pomiędzy to wszystko ulokować nieświadomość zbiorową by czasem nie odkryć nieśmiertelności duszy i jej poprzednich żywotów. Zabawa w ukrywanie i odkrywanie nadal trwa. Tutaj zderzamy się z „nowym” prądem myślowym bo jak długo kontrolowaliśmy podświadomość tak teraz pojąć należy „wolność duszy”.

Moje początki

Myśląc na temat duszy miałem wrażenie, że struktura jej i forma to doskonałość natury. Jeśli teozofowie mówią, o ciele przyczynowym jako domu „ego” czyli naszej duszy – to gdzie zostaje „brud, smród, niezałatwione sprawy, karma”? Czy dusza i podświadomość to osobne struktury? Hipotetycznie przyjąłem, że jednak dusza to podświadomość, a twierdzenia teozofów są nieprawdziwe. Pytanie czy zaczynamy ufać sobie czy komuś z zewnątrz? Przy tej walce światopoglądowej przypomniały mi się rozmowy starszego pokolenia:

- kochana dusza

- zagubiona dusza

- potępiona dusza

- wojownicza dusza

- przyjacielska dusza

- dusza głodna boga

- człowiek bez duszy

Starsze pokolenia nawet różnicowały duszę na ciemne, jasne, łagodne, przyjemne, głodne i wesołe. Łatwo nam powiedzieć: Oceniali dusze po zachowaniu człowieka – co to za odkrycie? Żadne odpowiadam ale przypomnieć warto, że człowiek to „kreacja duszy”.

Podsumowanie

Jezus Chrystus powiedział: „Zaprawdę, powiadam wam:, Kto powie tej górze: „Podnieś się i rzuć w morze, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie”. Lekcja dla nas jest bardzo oczywista. To nie podświadomość, a dusza kreuje nasze życie; to nie podświadomość, a dusza jest nieśmiertelną cząstką nas samych; to nie podświadomość, a dusza ma kompleksy, upodobania, urojenia, moce parapsychiczne; to nie podświadomość, a dusza jest ogniwem łączącym ciało i umysł. Jak Ty sam traktujesz swoją duszę? Jak dusza traktuje Ciebie i Twoje ciało?

28-05-2008


Więcej artykułów na stronie autora:
CentrumRozwoju.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Po co nam WARTOŚCI w życiu?


autorem artykułu jest Ryszard Skarbek

***

Dzisiaj będzie bardzo poważnie i o poważnym temacie, a mianowicie o WARTOŚCIACH.

Czym jest WARTOŚĆ?

Ja zdefiniowałbym ja jako rzecz, która jest dla nas WAŻNA.

Jezeli cos jest dla nas wazne, to poswiecamy temu czas. A od tego czemu poswiecamy czas w naszym zyciu bardzo zalezy jakie uzyskujemy w nim rezulaty. Jezeli nie poswiecamy czemus uwagi, czasu i energii, to znaczy, ze „to cos” nie jest dla nas wazne, i w zwiazku z tym nie stanowi dla nas/naszej WARTOSCI.

Mozna czasami uslyszec, ze ktos „nie wyznaje zdanych wartosci”. Trzymajac sie jednak przedstawionej powyzej definicji sadze, ze to nie jest mozliwe. Bez wzgledu na to kim jestesmy, zawsze znajdziemy „to cos”, co jest dla nas wazne. Kruczek polega na tym, czy jestesmy swiadomi tego, jakimi wartosciami sie kierujemy. Wierze rowniez w to, ze to my tworzymy nasze zycie, a ono w ogromnej mierze zalezy od tego, jakie wartosci wyznajemy i ktore z nich sa swiadome, a ktore nie.
Czytaj dalej …

Podświadomość w służbie bogactwa.

autorem artykułu jest Wioletta Sikora

****

Jak skutecznie wykorzystać podświadomość, żeby osiągnąć swoje cele i zmierzenia?

Podświadomość przyjmuje wszystko, co jej zasugerujemy, nie analizuje, nie rozważa, nie kieruje się logiką. Każda nasza myśl jest kreatorem podświadomości. Sytuacja, w której aktualnie się znajdujesz jest wynikiem Twoich wcześniejszych wyobrażeń i przekonań.

Świadome i nieświadome procesy zachodzące w umyśle to dwa obszary działania.

Dzięki sile podświadomości można przezwyciężyć każdy problem i urzeczywistnić swoje marzenia. Szczęście jest sprawą nastawienia umysłu, myśli układają życie. Jeśli stale krążą one wokół strachu, niepowodzeń, nienawiści człowieka ogarnia przygnębienie i czuje się nieszczęśliwy.

Wybierz sobie cel, niech najważniejsze będą spokój, zdrowie, równowaga, dostatek i powodzenie. Los obdarzy Cię wszystkim, co najlepsze, wystarczy odpowiedni sposób myślenia, który nada życiu kierunek i sens. Podświadomość przejmuje nawyki myślowe i nadaje kształt przekazanej myśli.
Czytaj dalej …

Porzucenie roli ofiary i świadomość odpowiedzialności

Autorem artykułu jest Jaras Jarty

Osoby, które potrafią wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.

Ludzie, którzy potrafią przyznawać się do swoich przewin i podejmują działania by naprawiać wyrządzane krzywdy, bez wątpienia, należą do grupy ludzi odpowiedzialnych i godnych zaufania.

Prawdziwe ofiary.

Ludzie, którzy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za to, co się stało, nie przyczyniają się do dziejących się im krzywd, są prawdziwymi ofiarami.

Wypadki losowe, niezasłużone nieszczęścia przychodzą niczym „złodziej w nocy” (że tak pozwolę sobie zacytować). W takich chwilach nie można brać na siebie odpowiedzialności. Wina nie leży po stronie przechodnia potrąconego przez pijanego kierowcę. Nie ma winy człowiek, któremu dom zalała fala powodziowa. Niewinny jest pracownik, który został zwolniony z pracy, bo nieudolne kierownictwo doprowadziło firmę do bankructwa. To zaledwie kilka przykładów, ale ilustrują one ofiarę, człowieka bez winy, a jednak trapionego nieszczęściem.

Swego czasu wyczytałem, że ludzie dzielą się na trzy grupy. Takich, którzy potrafią być uczciwi wobec samych siebie, takich, którzy nie potrafią i na takich, którzy nie chcą stać się uczciwi wobec siebie.

Uczciwym wobec siebie niewiele trzeba wyjaśniać, wiedzą co robić i jest im łatwiej w życiu. Pozostałym grupom trzeba pomóc w uświadomieniu sobie, że tkwią w błędzie i że to ich pogrąża jeszcze bardziej. Rozróżnienie kto jest kto, może okazać się trudne, granica jest płynna, ale z pewnością osoby takie są jednocześnie ofiarą i sprawcą. Czytaj dalej …

O strefie komfortu i innych czynnikach sukcesu

Autorem artykułu jest Beata Markowska

CENA SUKCESU

Sukces przychodzi jednym łatwiej innym trudniej, ale wszyscy, którzy sięgnęli po sukces musieli w swoim czasie wyjść poza swoją strefę komfortu. Może nie do końca afiszowali się z tym przed światem, ale jeszcze nikt nie zrobił kariery taplając się w ciepłym bagienku.

To jest cena sukcesu. Jak jest ona wysoka zależy tylko od ciebie. To czy będziesz trząsł portkami, czy potraktujesz wyzwanie jako immanentną część projektu i przejdziesz nad nim do porządku rzeczy zależy przede wszystkim od tego czy w przeszłości rodzina wspierała twoje samodzielne próby poznawania świata. Jeśli tak, to pewnie wychodzenie ze strefy komfortu nie jest dla ciebie przełomem. Wszędzie czujesz się bezpiecznie. Co więcej, dreszczyk emocji działa na ciebie stymulująco. Natomiast, jeśli jako dziecko często słyszałeś krzyki rodziców, żywiono cię nakazami i zakazami, krytykowano – spodziewaj się, że nie będzie łatwo. Na pociechę dodam, że im trudniej coś osiągnąć, tym wartość dokonań większa.

W momencie podjęcia decyzji o wyjściu poza swój bezpieczny świat, musisz zrobić jeszcze jedną rzecz: zaakceptować swój strach. Strach ten automatycznie budzi się w nas, kiedy zdamy sobie sprawę z faktu, że za chwilę opuścimy nasze komfortowe podwórko. I tu jest pies pogrzebany. Pracujemy nad strefą komfortu przez lata. Wszyscy chcemy się czuć kochani, szanowani … A tu nagle nasz emocjonalny dorobek trzeba porzucić i wkroczyć na wielce niepewny teren. Niewielu się na to zdobywa. Jednak marzenia czasem są silniejsze niż nasze przywiązanie do wygody i zdobytej pozycji społecznej.
Kiedy po raz pierwszy usłyszałam o wyjściu ze sfery komfortu wydawało mi się, że to nic prostszego. Wielkie mi halo, zrobić coś, czego wcześniej nie robiłam. I o tym pani pisze pracę? Że niby to jakieś wyzwanie? Koń by się uśmiał!. Czytaj dalej …