Gdybym był bogaty…

Dodano Kwiecień 22nd, 2009 do kategorii Samodoskonalenie przez Anna Urban

autorem artykułu jest Andrzej Szczęsny

Większość z nas niczym Tewje Mleczarz ze „Skrzypka na dachu” marzy o bogactwie.

Pomimo upływu lat, rozwoju technologii, powszechnej edukacji,zmiany całego systemu społecznego, sławny fragment libretto z tej operetki, który posłużył mi za tytuł, jest nadal powtarzany przez miliony ludzi.

Czy faktycznie tak trudno jest odmienić swój los, że jedyną szansę na awans materialny upatruje się w wygranej na loterii, w której udział, ludzie bogaci słusznie nazywają „podatkiem od głupoty”?

Przecież znacznie bardziej realną szansą wzbogacenia się jest własny biznes.

Z technicznego punktu widzenia nie ma nic bardziej oczywistego niż własny interes, niestety pod względem mentalnym jest do pokonania mur zbudowany z uprzedzeń, mitów i tzw. mądrości ludowych. Czytaj dalej »

Motywacja poranna

Dodano Styczeń 26th, 2009 do kategorii Motywacja przez Anna Urban

autorem artykułu jest Piotr Sobolewski

Poranek. Dźwięk budzika dobiegający z komórki obwieszcza początek nowego dnia, tak – NOWEGO DNIA. Chwilę później, do życia powoli przywołuje mnie spokojna muzyka, która pozytywnie nastraja moje myśli na to, co stanie się przez najbliższe kilkanaście godzin.

Otwieram oczy i spoglądam na wszystko co znajduje się wokół mnie, cały czas oddychając głęboko przeponą. Ponownie zamykam powieki i układam odpowiednio ciało, które jeszcze kilka chwil temu wybudziło się ze snu. Wówczas z głośników wieży włączam przy pomocy pilota, leżącego na biurku odpowiedni utwór i powoli wchodzę w stan alfa. Jest to zupełnie inny stan świadomości, ale każdy z nas go doświadcza przez zaśnięciem. Jednak robimy to nieświadomie i nie potrafimy z niego odpowiednio korzystać. To właśnie alfa pozytywnie wpływa na regenerację organizmu oraz pozwala na kontakt z podświadomością.
Czytaj dalej »

KOSMICZNY DISEINER …puszczam barierkę

Dodano Listopad 26th, 2008 do kategorii Rozwój osobisty przez Anna Urban

autorem artykułu jest Magdalena Mirowicz

To wiem już z własnego doświadczenia…

Każdy kryzys niesie początek zmian w życiu.

Obojętnie czy będą to małe czy ogromne zmiany, kryzys mniejszy lub większy się pojawia.

Być może potrzebny jest by obrzydzić mi dotychczasowy stan rzeczy tak skutecznie bym walnęła aktualny porządek spraw i rewolucyjnie otworzyła się na nowe, niekonwencjonalne działania, no może nie tyle niekonwencjonalne co przynajmniej pozbawione zatwardziałej rutyny.

Myślę , że jako przedstawicielka rodzaju ludzkiego, a do tego gatunku się raczej zaliczam, (choć czasem mam wątpliwości, nie tyle na temat tego czy ten gatunek przypadł mi w udziale, ale ile we mnie ciała a ile ducha) cierpię jak większość jego przedstawicieli na syndrom wygody. Wygoda to dziwnie pojmowana, bo czasem jest ona nie tyle wygodna co po prostu ZNANA.

Cóż przyzwyczajenie to nasza druga natura, ale żeby tkwić w czymś co gniecie tu i ówdzie?.. Tak niestety czasem czynie, jak Alicja w krainie Czarów po wypiciu płynu na wzrost, wystawię nogę przez okno, rękę przez drzwi, a głowę przez komin… ale będę tkwić w ZNANYM

I jaki tu sposób znaleźć na takiego zatwardzialca? Jak zmotywować go by ruszył się z miejsca i rozwinął się otwierając się na inną perspektywę? …No cóż wprawdzie siedzenie z nogą w oknie i głową w kominie z pewnością daje inną perspektywę, ale nie o taką mi przecież chodzi).

Zakładając więc, że w gruncie rzeczy nasze, życie nie jest tylko ubocznym produktem natury, a w to wierzę, to jakiś tam Disainer (Bóg, Anioł Stróż, mądrość kosmiczna, podświadomość czy wyższe JA) czuwa nad naszym rozwojem. Musi więc nas skłaniać do niego gdy opieramy się mu jak ostatnie buraki. Zwłaszcza, że tak na prawdę ma nam do zaoferowania coś znacznie lepszego, w zamian za to nasze ZNANE. Delikatnie więc najpierw szepcze potem szturcha i podszczypuje, w końcu podstawi nogę, aż w końcu łupnie w ucho tak solidnie byśmy wreszcie oprzytomnieli i zobaczyli że dookoła są niezliczone głębiny świata, możliwości i szanse, które dla nas już dawno przygotował.

Tym właśnie jest dla mnie kryzys. Fakt ten bynajmniej nie zmniejsza jego realności, odczuwam go bowiem tak namacalnie, że bardziej już się nie da mimo to wiem że to przedsmak nowego.

Zmusi mnie on w końcu do oderwania rąk od barierki, odpięcia pasów bezpieczeństwa i zdjęcia ortopedycznego gorsetu.

I chwała mu za to!!

Jestem bo jesteś!!

Obyś nigdy nie ustał w swym twórczym wysiłku

mój KOSMICZNY DISEINERZE !!



Magdalena Mirowicz
www.omani.bloog.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Jaka jest pierwsza zasada sukcesu?

Dodano Listopad 23rd, 2008 do kategorii Rozwój osobisty przez Anna Urban

autorem artykułu jest Daniel Janik

Hokeista ten jest jednym z najlepszych hokeistów w swoim kraju, kilkakrotnie zdobywał mistrzostwo i wicemistrzostwo Niemiec. Kilka lat temu zaczęły go nękać straszne bóle głowy. Podczas badań okazało się, że ma raka mózgu.

Podjął walkę z nowotworem. Zamienił lodowisko na szpital a treningi na chemioterapię. Okazało się, że udało mu się pokonać raka. Najszybciej, jak tylko to było możliwe, powrócił do treningów i do gry. Ponownie zdobył mistrzostwo. Niestety, podczas kolejnego badania kontrolnego okazało się, że rak powrócił i to z o wiele większą siła. Lekarze twierdzą, że nie ma już dla niego ratunku i dają mu około 7 tygodni życia.

Mając to na uwadze, postanowił spędzić resztę swojego życia robiąc to, co kocha. Stwierdził, że w takiej sytuacji musi po prostu wykorzystać w pełni pozostały mu jeszcze czas…

Postanowił dalej trenować!! Powiedział, że to jest to, co zawsze kochał robić i co jest jego największą pasją! Dodał również, że jest to winien swoim kolegom z drużyny i kibicom – w ten sposób chce im podziękować za wiarę w niego i wsparcie, jakiego mu udzielali i nadal udzielają.

Rób to, co kochasz robić – to pierwsza zasada sukcesu, o której przeczytasz w każdym poradniku. Usłyszysz o niej w wywiadzie z gwiazdą filmu, biznesu czy sportu. Ta zasada jest tak oklepana, że przeciętny człowiek rzadko wpada na to, że jest prawdziwa. A nawet jeśli pokiwa ze zrozumieniem głową, podczas codziennych czynności po prostu o niej zapomina.

Czy gdybyś był w podobnej sytuacji, jak przedstawiony na początku hokeista (czego absolutnie nikomu nie życzę), robiłbyś nadal to, co do tej pory? Czy to, co robisz teraz jest pełnym wykorzystaniem Twojego potencjału i nie zamieniłbyś tego za nic w świecie? A może w inny sposób spędziłbyś pozostały Ci tutaj, na ziemi, czas?

Albo inaczej – gdybyś wygrał teraz 5 000 000 zł w totka, czy nadal pozostałbyś przy tym, co teraz?

Pamiętam, że w szkole średniej marzyliśmy z kolegami o wygraniu paru milionów. Każdy z nas mówił, że rzuciłby szkołę i całkowicie inaczej pokierował swoim życiem. Znaczyło to ni mniej ni więcej tylko tyle, że nie jesteśmy spełnieni w tym, co robimy, że mamy niedosyt jeśli chodzi o spełnienie naszego potencjału. Teraz też mam jeszcze pewien niedosyt, ale już nie zmieniałbym diametralnie mojego życia. Odnalazłem dziedziny, które mnie naprawdę fascynują i w których chcę stawać się lepszym. Ona dają mi radość i spełnienie, o których kiedyś tak marzyłem. Owszem, mam jeszcze wiele do zrobienia, ale tu chodzi raczej o skalę mojej działalności, a nie o dziedzinę, w której chcę działać!

Jeśli robisz coś, co kochasz, to jesteś skazany na sukces. Tak naprawdę już osiągnąłeś niebywały sukces. Większość ludzi ciągle narzeka na swoją pracę i robi to, na co wcale nie mają ochoty. Jeśli jednak jest inaczej, może warto coś zmienić?

Pod każdą widzialną oznaką sukcesu, musi być mocny fundament. Musi być coś, co się nie zachwieje przy pierwszych problemach, trudnościach i nie dających się przewidzieć sytuacjach. Każdy sukces trzeba podeprzeć prawdziwą pasją, miłością do tego, co się robi. Zbuduj swój sukces na skale, a nie na piasku!

Bezpieczeństwo Twojej firmy
Misja: sukces

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czarne nieznane drzwi

Dodano Październik 2nd, 2008 do kategorii Motywacja przez Anna Urban

autorem artykułu jest Nikodem Marszałek

—–

„Człowiek biedny to człowiek bez celu, bez możliwości nauki i bez chęci do zmian”

Nikodem Marszałek

Usłyszałem kiedyś pewne opowiadanie, które przedstawiało pewnego sędziego, który żył na Dzikim Zachodzie. Miał on dziwny zwyczaj, każdemu kryminaliście, którego skazywał na powieszenie, dawał wybór: szubienica albo czarne, nieznane drzwi. Kiedy nadchodził czas egzekucji, sędzia ów zawsze kierował do skazanego takie słowa: „Co wybierasz – szubienicę czy czarne, nieznane drzwi?” Prawie każdy, któremu to proponował wybierał sznur. Pewnego dnia szeryf zapytał: „Dlaczego wszyscy wybierają powieszenie, zamiast tych czarnych drzwi?”. Sędzia odpowiedział: „Oni zawsze wybierają coś znanego, wolą to od nieznanego. Ludzie boją się czegoś, czego nie znają. Ja dałem im wybór”. „Co takiego jest za tymi drzwiami?” – zapytał się szeryf. „Wolność” – odpowiedział sędzia – „ale bardzo mało ludzi jest dostatecznie odważna, aby wybrać drogę do nieznanego”.

 

Czy jesteś dostatecznie silny, odważny? Dlaczego tak bardzo boimy się czarnych, nieznanych drzwi? Czy nasuwa Ci się myśl, że często wybieramy przeciętność, gdy wystarczy przekroczyć czarne, nieznane drzwi, za którymi mogą znajdować się niewyobrażalne przygody, bogactwa, przyjaźnie? Ile to milionów ludzi wybiera konformizm, nie zbliżając się nawet do nieznanych drzwi. Dla sędziego wybór był oczywisty, ale on wiedział co znajduję się za drzwiami. Pytanie do Ciebie – czy wiesz, co znajduję się za Twoją strefą komfortu i wpływu?

 

Pamiętasz gdy chciałeś zrobić coś nowego, czy zdarzało Ci się powiedzieć: boję się tego, nie wiem jak sobie poradzę, teraz mam rodzinę nie chcę jej narażać na zmiany, to może być ryzykowne? Aby wydostać się z tej pułapki zadaj sobie inne pytanie: skąd wiesz o tym wszystkim? Jeśli już masz fobie, obawy przed stratą, to lepiej doświadczyć tego teraz, czy może za 5,10,15 lub 20 lat? Co złego stanie się jeśli Ci się nie uda? To ważne pytanie i używając ołówka wypisz najgorsze możliwe warianty/zdarzenia/myśli. Wszystkie Twoje lęki i obawy nagle znikną bo nieświadoma obawa przemieniona w świadomą możliwość staję się tylko wariantem.

Czy gdybyś wiedział, że osiągniesz swoje cele, podjąłbyś decyzję już teraz? Co zyskasz jako człowiek? Jakie zyski osiągnie Twoja rodzina?

Studiując biografie znanych osobistości można wywnioskować wiele, a najważniejszą wskazówką jest to krótkie zdanie: „Skacz, działaj po prostu, zrób to”. Slogan reklamowy firmy Nike brzmi: „Just do it”.

Jak myślisz ile osób na nagrobku ma wyryte zdanie:

Tu spoczywa ten, który nigdy nie próbował: urodził się 1960 roku, umarł 1990, został pochowany w 2007

Pomyśl ile książek, filmów, piosenek, wierszy, występów, biznesów, znajomości nie zostało stworzonych, bo wybieraliśmy stryczek. Życie nie byłoby ekscytujące, gdybyśmy za każdym razem wiedzieli co nas czeka za „czarnymi, nieznanymi drzwiami”.

To, że Ci nie wyszło nie ma znaczenia; to, że Ci nie wyjdzie drugi raz też nie ma znaczenia, jedno co ma znaczenie – Twoja kolejna próba.

 

Pewien magnat medialny powiedział:

„Nie ma znaczenia ile razy ponosisz porażki, bo one muszą wystąpić, natomiast ma znaczenie twoja odpowiedź na te przeciwności losu”

Są to święte słowa w piśmie zwanym „spełnienie”. Zauważyłeś z pewnością sukces dzisiejszych gwiazd, ja również, ale to, co mnie zainspirowało, to ilość porażek i rozczarowań, przez które musiały przejść. O czym to świadczy? O ludzkiej wytrwałości, a nie o szczęściu jakie miały. Mówiąc: „Ten to miał szczęście” mamy na myśli, że szczęściem było, że nie zrezygnował. Miał szczęście, że nie posłuchał rad widzów i ludzi, którzy dawno się poddali.

Ile ludzi żyje dziś w lęku?! Pamiętasz jak w „Odrodzeniu Feniksa” napisałem o trzech lękach. Tutaj mam na myśli inny lęk, wewnętrzny. Czy to strach przed porażką, strach przed wyśmianiem?! Większość ludzi ciągle się czegoś boi. Dwa naturalne lęki to: lęk przed hałasem i upadkiem, reszta jest uwarunkowaniem z dzieciństwa i kolejnych dni. Z punktu widzenia dziecka ten strach jest uzasadniony, ale odpowiedz mi, co robi cała rzesza innych, negatywnych uczuć?

W parze z „lękiem” idzie jego większy brat, który ma na imię „możliwość”. Nieefektywnym pytaniem jest: „Czy mam wyruszyć w podróż odczuwając lęk?” Możesz oczywiście dalej siedzieć i wyobrażać sobie, jak byłoby fajnie gdyby… i czekać na okazję lub szansę, która może pojawi się w przyszłości. Wielu ludzi wzmacnia lęk wykorzystując wizualizacje. Dlaczego tak jest, że skupiamy się na strachu, zamiast na zyskach z jego pokonania?

 

Zakończę ten artykuł historią generała Stonewalla Jackson’a:

„W czasie wojny secesyjnej odbywał on pewnego wieczoru naradę ze swymi generałami. Planował śmiały wypad bojowy do doliny Shenandoah. Pod względem strategicznym był to błyskotliwy plan. Wprawdzie ryzyko było poważne, lecz istniała szansa odniesienia zwycięstwa. W trakcie podsumowania spotkania jeden z generałów powiedział:

- „Generale Jackson, obawiam się tego planu. Boję się, że go nie zrealizujemy”.

Jak głosi historia, Jackson wstał, położył dłoń na ramieniu swego podwładnego i rzekł:

- „Nigdy nie przyjmuj rad od swych obaw, generale. Nigdy nie radź się swego strachu.”

 

13-08-2006

 



Więcej artykułów na stronie autora:
CentrumRozwoju.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

 

W pogoni za szczęściem

Dodano Kwiecień 15th, 2008 do kategorii Rozwój osobisty przez Anna Urban

autorem artykułu jest Nikodem Marszałek

***

Don rozwoju osobistego Earl Nightingale i jeden z największych filozofów naszego wieku zapytany kiedyś: skąd wie w jaki sposób dany człowiek służy społeczeństwu odpowiedział, że to całkiem proste wystarczy przejść się jakąkolwiek ulicą, dzielnicą i spojrzeć na domy w których żyją, samochody którymi jeżdżą i ogrody które pielęgnują.

Kilka lat temu byłem człowiekiem, który mówił: mój biznes rozwinie się za kilka miesięcy, ta praca przyniesie prawdziwy zysk za kilka dni, dzisiaj słyszę w czasie konsultacji i przebywając w różnych grupach wiekowych i środowiskowych: będę miał rozmowę o pracę za kilka miesięcy, za kilka tygodni otrzymam odpowiedź, biuro inwestycyjne ocenia mój projekt, teraz muszę czekać – zrobiłem(AM) wszystko co mogłem(AM).

Czytaj dalej »

Strona 1 z 11