Lista rzeczy do zrobienia

Jakiś czas temu życie przymusiło mnie niejako, do co dziennego robienia listy tego, co mam zrobić. Tak więc każdego wieczoru przed pójściem spać układałam taką listę. Poniekąd chciałam sobie udowodnić, że w moim przypadku akurat to działanie kompletnie nie zda egzaminu.

Nie odkładałam robienia takiej listy na rano, bo wtedy jakoś było już za późno – przynajmniej tak mi się wydawało. I chyba słusznie. Na początku listy były dość długie – miałam masę zadań, które (choć jeszcze w terminie) odkładałam na później – a to się nie chciało, a to było coś ważniejszego do zrobienia. To chyba spotyka większość z nas. Odkładanie najczęściej nie przynosi nic dobrego. Spisanie działań na papierze okazało się niezwykle zbawienne. Ukończyłam większość rozpoczętych projektów, rozpoczęłam nowe. Okazało się, że mam mnóstwo czasu i o dziwo, energii na wykonanie tego, co mam na liście. Byłam ze wszystkim do przodu. Nie czułam nawet potrzeby zdrzemnięcia się w ciągu dnia – najzwyczajniej w świecie nie czułam senności, która zwykle nawiedzała mnie około południa.

Przez ponad dwa miesiące szło mi aż nazbyt dobrze. Moja wcześniejsza teoria, jakoby taka lista sprawi mi więcej kłopotu niż pożytku z każdym dniem była coraz to słabsza. Ale nie spoczęłam na tym. Postanowiłam przeprowadzić mały eksperyment. Zrezygnowałam z prowadzenia takich list. To była chyba najgorsza rzecz jaką mogłam zrobić – no ale uparłam się udowodnić sobie, że po takim okresie nie muszę już zapisywać. Chciałam udowodnić, że bez nich też będę na „czasie” i moje działania będą szły takim samym tempem. I cóż. Byłam w błędzie.

Siła papieru jest nieoceniona. Znów robię listy „rzeczy do zrobienia”. Każdego wieczoru – a ponieważ mam teraz o wiele więcej zajęć niż kiedykolwiek dotąd – jest naprawdę nieźle. Niektórzy uważają, że takie listy ich ograniczają – to mit, a nie fakt. Trzeba jednak pamiętać, by mierzyć siły na zamiary. Musisz zdawać sobie sprawę, że doba ma tylko 24 godziny, z czego prawie 8 poświęcasz na sen. Nie zapisuj więcej niż naprawdę zdołasz wykonać. Jeśli nie będziesz tego przestrzegać, po nie długim czasie zrezygnujesz z list i stwierdzisz, że to nie działa. Pamiętaj też, że jeśli mimo wszelkich starań nie udało Ci się wszystkiego wykonać, co zaplanowałeś na dany dzień – to jeszcze nie tragedia. Zrobisz to w najbliższym możliwym czasie, a kiedy tego dokonasz – wykreślisz zadanie z listy. Możesz je w tym celu podkreśli, pogrubić, czy coś w tym stylu – to już zależy od ciebie. Ważne jednakbyś był w tym systematyczny, a już wkrótce dojrzysz pozytywne rezultaty swego działania.

Pozdrawiam i życzę udanych eksperymentów.



Dzisiaj polecam:


Zmień swoje myśli (Wersja drukowana)

Zrobię to dzisiaj! (Wersja elektroniczna (PDF))

Jak zdać egzamin? (Wersja elektroniczna (PDF))

One thought on “Lista rzeczy do zrobienia

  1. To jest prawda. Ja też tak kiedyś zrobiłem, że zrezygnowałem na jakiś czas z pisania list do zrobienia i ta decyzja okazała się katastrofalna w skutkach. Lepiej jest jednak to robić i być ze wszystkim na czas. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

CommentLuv badge