Zdrowy Rozsądek

Autor: Witold Wójtowicz

Jaka jest różnica pomiędzy rozsądkiem a zdrowym rozsądkiem? Wymienię kilka:

  1. Rozsądek to jest to, co robisz z poważną miną. Zdrowy rozsądek to to, co robisz z uśmiechem.
  2. Rozsądek to przystosowanie się do świata. Zdrowy rozsądek to przystosowanie świata do siebie.
  3. Rozsądek to uporządkowana wiedza. Zdrowy rozsądek to uporządkowane życie.
  4. Rozsądek to jest to, co wiesz. Zdrowy rozsądek – to, co chcesz wiedzieć.

Myślenie zdroworozsądkowe to nie nauka podzielona na dziedziny, przedmioty czy semestry, ani coś, co się wkuwa czy praktykuje.  Wręcz przeciwnie, to jest coś, co odkrywasz, gdy dasz umysłowi chwilę wytchnienia.

Zdrowy rozsądek nie zawsze idzie w parze z intelektem czy logiką. Na przykład wyjść za mąż z rozsądku to nie jest decyzja zdroworozsądkowa.

Trzy zdroworozsądkowe rady:

Rada pierwsza: nie daj się zniszczyć własnym osiągnięciom

Czytałem kiedyś, że kosmonauci odbywający podróż na Księżyc, gdy wracają z powrotem, to nie potrafią już żyć tak jak poprzednio. Po prostu w ich psychice pojawiła się świadomość, że osiągnęli już najwyższy szczyt ludzkich możliwości, poza który już nie da się sięgnąć. i ponieważ nie widzą już nic większego do zrealizowania, to często staczają się na dno.

Podobnie jest z laureatami nagrody Nobla. Znany angielski pisarz, Robert Grave, powiedział: „nie znam pisarza, który po otrzymaniu nagrody Nobla napisałby coś, co warte jest czytania.” Zanim więc rozpoczniesz swoją wędrówkę do sukcesu, zastanów się nad tym, co będzie Twoim następnym krokiem.

Wyobraź sobie, że zdobyłeś najwyższy szczyt świata, złoty medal na olimpiadzie, nagrodę Nobla i właśnie wróciłeś z podróży na Marsa. Jak myślisz, czy jest coś jeszcze, co chciałbyś osiągnąć? Jeśli nie, to Ci podpowiem: poznawaj siebie.

Rada druga: awansuj swoje myśli do rangi generała

Chcę Ci powiedzieć o największym problemie świata. Jest to problem dokładnie wszystkich ludzi i polega na tym, że nie wykorzystują potencjału, jaki mają.

Powiem więcej: nawet nie wykorzystują setnej części tego potencjału.

Również nie byłbym daleko od prawdy, gdybym zaryzykował stwierdzenie, że nie wykorzystują nawet tysięcznej części tego potencjału.

Jeśli dasz sobie szansę i będziesz się uczył, poznawał i odkrywał, to w końcu powiesz: „eureka”, popatrzysz na to, z czym walczyłeś i stwierdzisz, że to, co atakowało Cię najczęściej, to były grabie, na które regularnie stawałeś. a to, co nie dawało Ci w nocy spać, to były Twoje własne myśli, których nie kładłeś razem ze sobą. a to, co wpędzało Cię w finansowe problemy, to fakt, że pieniądze były generałem, a Ty szeregowcem swojej armii. a na tym świecie już tak jest, że generałowie wywołują wojny, ale bić każą się szeregowcom.

Posprzątaj więc grabie i awansuj myśli do wyższego stopnia w swojej armii. Jeśli zdegradujesz pieniądze do pozycji szeregowca, a kreatywne myślenia awansujesz na generała, wtedy myślenie wyda pieniądzom rozkaz, żeby nie spały w nocy, tylko pracowały dla Ciebie, a Ty będziesz mógłbyś cieszyć się spokojnym snem.

Rada trzecia: nigdy nie rezygnuj z zamierzeń, które wymagają czasu

Czas i tak upłynie. Jeśli nie poświęcisz go na realizację wartościowych dla Ciebie rzeczy, to wymyśl sam, na czym Ci minie. Im więcej czasu potrzeba na realizację projektu, tym więcej korzyści z tego osiągniesz, a najważniejsza korzyść to Twój rozwój. Zasada jest prosta: im dłużej nad czymś pracujesz, tym bardziej ten temat zgłębiasz, a poznając świat, poznajesz siebie.

Sokrates powiedział: „poznaj samego siebie, a stanie przed tobą otworem cały świat”.

Powyższy artykuł pochodzi z ebooka Psychologia i 46 zasad zdrowego rozsądku.

KARA ZA PRZYWÓDZTWO

Autor: Napoleon Hill

Źródło: Prawa Sukcesu - t. 5

W każdej dziedzinie ludzkich osiągnięć ten, który dotrze tam pierwszy, musi nieustannie żyć w świetle reflektorów, otoczony niesłabnącym zainteresowaniem opinii publicznej. Obojętne, czy przywództwem obdarzony zostanie człowiek, czy jakiś produkt, naśladownictwo i zazdrość nie ustają nigdy.

W sztuce, literaturze, muzyce, przemyśle, nagroda i kara są zawsze takie same. Nagrodą jest powszechne uznanie; karą — ostra krytyka i pomniejszanie zasług.

Kiedy dzieło jakiegoś człowieka stanie się standardem dla całego świata, staje się jednocześnie celem ataków garstki zazdrośników. Jeśli jego działania będą zaledwie mierne, zostawią go w spokoju. Jeśli natomiast stworzy arcydzieło — wprawi w ruch milion oszczerczych języków.

Zazdrość nie ostrzy sobie języka na artyście, którego obraz jest jednym z wielu.

Cokolwiek napiszesz, namalujesz, zagrasz, zaśpiewasz czy zbudujesz — nikt nie będzie próbował cię przewyższyć ani oczernić — dopóki twoja praca nie osiągnie rangi arcydzieła.

Jeszcze długo, długo po tym, jak wykonana zostaje jakaś dobra praca lub wielka praca, masa rozczarowanych i zazdrosnych typów użala się, że czegoś takiego nie da się dokonać.

Złośliwe głosy podnosiły się także przeciw autorowi Praw Sukcesu, zanim tusz zdążył wyschnąć na pierwszych egzemplarzach książek. Pióra zatrute zazdrością rozpętały walkę przeciw niniejszemu autorowi i jego filozofii w chwili, kiedy wydrukowano pierwsze wydanie.

Nikczemne zarzuty stawiano w dziedzinie sztuki naszemu sławnemu Whistlerowi, nazywając go oszustem i szarlatanem długo po tym, jak świat uznał jego geniusz artystyczny.

Tłumy ciągnęły do Bayreuth, aby uwielbiać kunszt muzyczny Wagnera, podczas gdy grupka tych, których zdetronizował i zastąpił na piedestale, dowodziła ze złością, że żaden z niego muzyk.

Mały światek trwał w twierdzeniu, że Fulton2 nigdy nie zdołałby zbudować łodzi napędzanej parą, a w tym czasie wielki świat tłoczył się na brzegach rzeki, aby zobaczyć, jak jego parowiec przepływa obok.

Niskie, nędzne głosy wołały, że Henry Ford nie przetrwa kolejnego roku, ale ponad i poza hałasem tego dziecinnego gaworzenia Ford spokojnie zajmował się swoimi sprawami; aż doszedł do pozycji najbogatszego i najpotężniejszego człowieka na ziemi.

Przywódcę atakuje się dlatego, że jest przywódcą, a wysiłki podejmowane, aby mu dorównać, tylko potwierdzają jego przywództwo.

Kiedy takiemu naśladowcy nie uda się dorównać, a tym bardziej przewyższyć przywódcy, stara się zamiast tego obniżyć jego wartość lub zniszczyć go całkowicie — ale znowu potwierdza jedynie w ten sposób wyższość tego, co tak usilnie stara się wyprzeć.

Nie ma w tym nic nowego.

Jest to tak stare jak świat i jak ludzkie emocje: zazdrość, strach, ambicja i pragnienie bycia lepszym.

I wszystko to na nic się nie przydaje.

Jeśli przywódca naprawdę przewodzi, pozostaje PRZYWÓDCĄ!

Mistrz poezji, mistrz malarstwa, mistrz pracy fizycznej, każdy z nich po kolei jest atakowany i każdy zatrzymuje swój wieniec laurowy przez wieki.

To, co jest dobre lub wielkie, znajdzie drogę wyjścia na świat, obojętne, jak wielki hałas przeciwników próbowałby to stłamsić.

Prawdziwego przywódcy nie da się oczernić ani zniszczyć kłamstwami zazdrośników, ponieważ wszelkie takie próby powodują jedynie, iż światło reflektorów zwraca się na walory tej osoby. A prawdziwy talent zawsze znajduje rzesze zwolenników.

Próby zniszczenia prawdziwego przywództwa to syzyfowa praca, ponieważ wszystko, co zasługuje na to, aby przetrwać, żyje!

* * *

Wracamy teraz do dyskusji nad trzecim krokiem procedury, jaką należy zastosować, rozwijając inicjatywę i przywództwo. Ten trzeci krok cofa nas do powtórki zasady zorganizowanego wysiłku, którą opisano w poprzednich częściach tego kursu.

Nauczyliście się już, że żaden człowiek nie może osiągnąć trwałych wyników dalekosiężnej natury bez pomocy i współpracy innych. Nauczyliście się, że kiedy w jakimkolwiek przedsięwzięciu zjednoczy się ze sobą dwie lub więcej osoby w duchu harmonii i zrozumienia, to każda z nich pomnaża swoją moc osiągania celów. Nigdzie jaśniej nie widać dowodów tej zasady niż w przemyśle lub w interesach, gdy istnieje doskonała praca zespołowa między pracodawcą i pracownikami. Gdziekolwiek odnajdziesz taką pracę zespołową, znajdziesz także dobrobyt i życzliwość po obu stronach.

Mówi się, że kooperacja (współpraca) jest najważniejszym słowem w języku angielskim. Odgrywa ważną rolę w sprawach domowych, w stosunkach pomiędzy mężem i żoną, rodzicami i dziećmi. Gra ważną rolę w sprawach państwowych. Tak ważna jest zasada współpracy, że żaden przywódca nie może stać się potężnym ani wytrwać długo, jeśli jej nie rozumie ani nie stosuje w swoim przywództwie.

Brak współpracy zniszczył więcej przedsiębiorstw niż wszystkie inne przyczyny razem wzięte. W ciągu moich dwudziestu pięciu lat praktycznych doświadczeń w prowadzeniu biznesu oraz obserwacji byłem świadkiem zniszczenia firm prowadzących działalność wszelkiego rodzaju — z powodu waśni i niestosowania zasady współpracy. Praktykując prawo, byłem świadkiem niszczenia domów i niekończących się spraw rozwodowych pomiędzy małżonkami, spowodowanych brakiem współpracy. Czytając historię narodów, staje się alarmująco oczywiste, iż brak wysiłków w stronę współpracy był przekleństwem dla ludzkości przez wszystkie wieki jej historii. Sięgnijcie po którykolwiek podręcznik historii i przestudiujcie go, a nauczycie się lekcji o współpracy, która odciśnie niezatarty znak w waszej pamięci.

Wy, wasze dzieci i dzieci waszych dzieci, płacicie i nadal będziecie płacić koszty wojny — najbardziej kosztownej i najbardziej niszczącej wojny, jaką znał świat3, ponieważ narody nie nauczyły się jeszcze, że nie może cierpieć wyłącznie część świata, a reszta świata nie dozna z tego powodu żadnych szkód ani strat.

Artykuł pochodzi z ebooka Prawa Sukcesu Tom 5 - Przywództwo i Inicjatywa.

W poszukiwaniu przewodnika

Autor: Iwona Majewska-Opiełka

Wszystko, czego potrzebujemy, jest w nas.

Dawno doszłam do wniosku, że celem życia człowieka jest dążenie do doskonałości - stawanie się coraz lepszym, mądrzejszym, sprawniejszym i bardziej złączonym z całym wszechświatem. To nie zdobywanie kolejnych rzeczy, stanowisk, pozycji i pieniędzy, ale stopniowe uwalnianie olbrzymiego potencjału, jaki jest w każdym z nas, jest prawdziwym celem ziemskiej wędrówki. To samo zresztą mówią największe religie i filozofie.

Świadomość tego tliła się we mnie zawsze, ale pewnego dnia objawiła się ona z całą mocą i oczywistością.

Nigdy nie zapomnę tego momentu! Było to w Toronto, wiosną 1990 roku. Od jakiegoś czasu mieszkałam w Kanadzie, ale dopiero wtedy przeczytałam swoją pierwszą książkę z olbrzymiej rodziny tych, które starają się pomóc człowiekowi w odkryciu w sobie potęgi i wykorzystywaniu jej w codziennym życiu w harmonii ze sobą samym, innymi i światem. Książka nosiła tytuł “Discover Power Within You” (”Odkryj siłę, która jest w tobie”), a jej autorem był Eric Butterworth.

Przeżyłam wtedy cudowne zjawisko “Aha!”, które pamiętałam dobrze z dzieciństwa. Nie byłam asem z matematyki. Miałam dobre stopnie, ale ja sama doskonale wiedziałam, że nie są one poparte rzetelną wiedzą i zrozumieniem przedmiotu. Brak matematycznego instynktu rekompensowałam pracą, dopisywało mi też szczęście. Często bywało, że po dłuższym skupianiu się na trudnym zadaniu nagle doznawałam olśnienia - rozumiałam, o co chodzi. Skomplikowane sformułowania poprzetykane cyframi stawały się zrozumiałe, wręcz oczywiste, i wiedziałam już, jak rozwiązać zadanie. To było właśnie zjawisko “Aha!” - nagłe ujrzenie czegoś w innym, lepszym świetle.

Pewnie nie tylko ja miałam takie doświadczenia. I nie trzeba koniecznie problemów matematycznych, aby je przeżyć. Czyż całe nasze życie nie wygląda podobnie?! Czy nie jest tak, że praca i to, co nazywamy szczęściem, powodują, że prześlizgujemy się z roku na rok, a czasami udaje nam się nawet zdobywać dobre stopnie?

Kto z nas od razu wie, jak żyć? Czy nasi rodzice obdarowują nas doskonałymi przewodnikami, czymś w rodzaju książki: “Jak żyć? Przewodnik życia zdrowego, szczęśliwego i pełnego sukcesów”? Niestety nie! Sami ich nie mają i często dziwią się, jak to się stało, że ich dzieci są takie, jakie są.

Jednak w tym cudownym procesie życia są momenty, w których doznajemy olśnienia - dowiadujemy się czegoś nowego, co w zdecydowany sposób zmienia nasz stosunek do wszystkiego. Tym razem zrozumiałam, że moje niemal codzienne zżymanie się na rzeczywistość, na Kanadyjczyków, urzędy, dzieci, męża i w ogóle życie - nie ma sensu. To nie Kanada wybrała mnie, a ja ją … Męża zresztą też. Nikt nie podkłada mi kłód pod nogi, to przede wszystkim ode mnie zależy, co widzę przed sobą i w co wierzę. Świat nie jest winien mojej frustracji! Winny nie jest nikt, ale najwięcej do powiedzenia w tej sprawie ma … niejaka Iwona, czyli ja sama.

Nie zawsze to nagłe olśnienie dokonuje się, niestety, w sposób przyjemny - za sprawą przeczytanej książki, dokonanych przemyśleń czy usłyszanego wykładu. Bywa, że ludzie zaczynają widzieć życie z innej perspektywy na skutek wydarzeń dramatycznych, często tragicznych. Czasami ciężka choroba (własna lub kogoś bliskiego), zerwany związek, alkoholizm czy narkomania członka rodziny każą spojrzeć na życie w kategoriach prawdziwych wartości. To także jest zjawisko “Aha!”. Zwykle dowiadujemy się wtedy, że przegapiliśmy coś w życiu, straciliśmy - czasem bezpowrotnie - cenną wartość. Jednak i wtedy zdarzenie takie może mieć swój cel, swój dobry skutek.

Także w moim życiu osobistym straty miały udział w odnajdowaniu kolejnych kawałków olbrzymiej składanki pt. “Życie”. Jednakże ten wiosenny dzień w Toronto spowodował, że znalazłam jej kluczowe fragmenty, takie, które sprawiły, że zaczęłam rozumieć, co właściwie układam … i to, że muszę to zrobić sama.

Po książce Butterwortha przeczytałam wiele, wiele książek. Myślę, że znam ich w tej chwili ponad sto. Zaczęłam też chodzić na kursy prowadzone przez najwybitniejszych przedstawicieli ruchu rozwoju potencjału człowieka, prezentujących różne koncepcje, patrzących na życie człowieka z odmiennych punktów widzenia, próbujące pomóc w optymalnym funkcjonowaniu w takich dziedzinach jak własne zdrowie, praca zawodowa, relacje z innymi ludźmi.

Zmieniałam się bardzo szybko, a w ślad za tym szły zmiany w moim życiu. Psychologiczne wykształcenie pozwalało mi sprawniej poruszać się w każdej z proponowanych koncepcji, widziałam nawet, że czasami swoją wiedzą uzupełniam wiedzę prelegentów.

Moje życie weszło na inne tory …

Tak pisałam piętnaście lat temu. Myślisz, że wiele się zmieniło? Dziś znam wprawdzie pewnie już kilkaset poradników i książek z dziedziny psychologii osiągnięć. Jestem mądrzejsza o wiele doświadczeń. Jednak wciąż czytam kolejne książki, które powodują u mnie kolejne “Aha!”. Czasami nawet te same, czytane raz jeszcze, wydają się dawać mi informacje, których kiedyś nie widziałam. Rozwój jest procesem ciągłym. Jeśli istnieje jakiś jego cel, to na pewno nie w tym życiu. Chodzi o to, by stawać się coraz lepszym, doskonalszym, lepiej służącym innym i światu. A wtedy przyjdzie też szczęście.

ZADANIA

  1. Zapisz najważniejszą dla Ciebie myśl z przeczytanego tekstu.
  2. Spróbuj sobie przypomnieć, czy doświadczyłeś zjawiska “Aha!”.
  3. Pójdź do biblioteki lub księgarni i przejrzyj książki z dziedziny samorozwoju i popularnej psychologii.
  4. Zrób sobie krótką listę książek, które chcesz przeczytać w najbliższym czasie. Zrób to sam, proszę. Choć na końcu książki znajdziesz trochę moich propozycji, wierzę, że każdemu człowiekowi potrzebne są inne książki. Jeśli spodoba Ci się moje podejście, z pewnością warto sięgnąć po inne moje książki. Zajrzyj na moją stronę: www.majewska-opielka.pl

Powyższy artykuł pochodzi z książki Akademia Sukcesu, czyli jak stawać się coraz lepszym i wieść szczęśliwe życie.