sierpnia 24th, 2010 | Artykuły wg autorów, Artykuły wg tematów, Marek Matysiak, Rozwój osobisty | 1 Comment
Autorem artykułu jest Marek Matysiak
Czy nie jest tak, że dziwi nas coraz mniej rzeczy? Że ekscytujące wydaje się nam tylko to, co niemożliwe? Że nie dostrzegamy cudów, które dzieją się tuż obok nas. Czy coś się „zepsuło” w naszym postrzeganiu rzeczywistości? Czy można to ulepszyć, udoskonalić?
Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem góry – ich majestatyczne, śnieżnobiałe szczyty, unoszące się nad nimi chmury i przede wszystkim ich potęgę nad rozciągającą się doliną… przytłaczającą i intrygującą za razem. Co prawda było to dość dawno, bo na wycieczce w szkole podstawowej. Przyjechaliśmy do pensjonatu w którym nocowaliśmy i od razu pobiegliśmy wspinać się na stromą halę po drugiej stronie drogi.
I kiedy tak się wspinaliśmy po dość stromym zboczu łąki, na której jeszcze parę chwil wcześniej pewnie wypasały się owce, nagle któryś z kolegów odwrócił się i z ogromnym zdziwieniem malującym się na twarzy powiedział Patrzcie na to! No to się też odwróciliśmy i… naszym oczom ukazał się oszałamiający widok – to był właśnie ten moment, kiedy pierwszy widziałem tak potężne dzieło natury – ogromne, przysypane śnieżną otuliną Tatry.
Jako dla człowieka pochodzącego z nizinnych terenów, góry zawsze robiły na mnie ogromne wrażenie, ale zauważyłem, że im częściej je widywałem, tym ten obraz stawał się coraz bardziej „normalny”. Jednak nie na tyle, aby w pewnym momencie podjazdu, czy zjazdu (bo góry głównie na rowerze zdobywam) zatrzymać się na kilka dłuższych chwil i po prostu patrzeć, podziwiać i napawać się widokiem, który mimo, że czasem znajomy, to jednak nigdy nie codzienny.
Czy w takim razie potrzebujemy coraz to nowych bodźców, aby powodowały w nas nowe, silne i pozytywne odczucia?
Tuż za moim rodzinnym domem, jakieś pięćset, może siedemset metrów rozciąga się las. Taki normalny, zwykły las – głównie z drzewami liściastymi, jednak jakaś sosna, czy świerk też się zdarzy. Generalnie jest to widok, który pamiętam od urodzenia. Zawsze kiedy wychodziłem za dom, ten las tam był – nic bardziej pospolitego, mogłoby się wydawać.
I wiesz co – od niedawna nauczyłem się na niego patrzeć z takim zaciekawieniem, zaintrygowaniem i zafascynowaniem, jak na ośnieżone szczyty gór, kiedy widziałem je po raz pierwszy.
Jak do tego doszło?
Zdałem sobie z tego sprawę, przy okazji uczenia się na nowo wdzięczności. Być może znasz już technikę kamyka wdzięczności. Chodzi o to, że nosisz w kieszeni mały kamyk i kiedy sięgasz po coś i przypadkiem go dotkniesz, szukasz wtedy rzeczy, za które w tym właśnie momencie jesteś wdzięczny.
Bardzo prosta i bardzo potężna jednocześnie technika, przy praktykowaniu której zdałem sobie sprawę, że w naszym codziennym życiu, każdego dnia mamy do czynienia z całą masą cudów! Kwestia tylko, czy potrafimy je dostrzec?
Bo któregoś razu dotykając kamyka w mojej kieszeni i widząc akurat znany mi las zdałem sobie sprawę, że jest to niesamowity widok – zacząłem obserwować poruszające się pod wpływem delikatnego wiatru najpierw gałęzie drzew, a później pojedyncze liście na ogromnym, stojącym na skraju lasu starym dębie. Tak mnie to zafascynowało, że stałem w bezruchu jakieś kilka minut – nie wiem ile, bo wyłączyłem się po prostu i nie liczyło się nic innego, jak tylko rozciągający się przede mną las i kołyszący jego liśćmi wiatr…
Olśnienie…
Patrząc na ten obraz zacząłem sobie wyobrażać jak by to było, gdybym nigdy wcześniej nie widział żadnego lasu i ten właśnie widzę po raz pierwszy. Fascynacja i zaciekawienie zaczęło narastać coraz bardziej – naprawdę niesamowite uczucie. I kiedy zacząłem to powielać na inne obrazy, sytuacje i zdarzenia, które mam możliwość widzieć, słyszeć i czuć na co dzień – nic już nie było takie jak przedtem.
Bo chociażby taki pospolity i szary wróbel który skacze sobie po ziemi w poszukiwaniu ziarenek – przecież jakiż to skomplikowany organizm – tym bardziej, jeśli wyobrazisz sobie, że widzisz go po raz pierwszy i że nie widziałeś dotąd żadnego innego ptaka.
Jednak faktem jest, że w dobie ogromnych możliwości jakie stwarza nam świat nie jest łatwo delektować się codziennością i łatwo zatracić dziecięcą ciekawość i fascynację światem. Gdzie w parę godzin możemy polecieć na drugą półkulę planety i obserwować zwierzęta, oraz krajobrazy, których u nas nigdy nie zobaczymy. Gdzie włączając jedną stronę w sieci możemy obejrzeć zdjęcia i filmy, które pokażą nam naprawdę niesamowite krainy i wirtualnie przeniosą nas w inną część świata. Czy w dobie takich osiągnięć można jeszcze cieszyć się dziwnie ukształtowanymi chmurkami na niebie, widokiem zachodzącego słońca, gwizdem wiatru, szumem wody w rzece, czy zapachem powietrza po deszczu?
Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko.
Albert Einstein
Wybór jest Twój. Jeśli chcesz dostrzegać cuda naucz się patrzeć na świat, słuchać go i czuć, tak jakbyś robił to po raz pierwszy i po raz ostatni – a gwarantuję Tobie, że nic nie będzie już takie samo. Ta niesamowita umiejętność pozwoli nabrać Tobie dystansu do siebie i do świata. Pozwoli Tobie wejść na nieco inne obroty i poziom myślenia, oraz postrzegania rzeczywistości. Wreszcie pozwoli Tobie też czerpać radość, satysfakcję i zadowolenie z naprawdę prostych (wydawałoby się) rzeczy.
Zaangażuj w to wszystkie zmysły!
Zachwycaj się zapachami, które czujesz – zapach powietrza, zapach lasu, zapach miasta, zapach chleba, zapach wertowanych kartek w książce…
Zachwycaj się dźwiękami, które słyszysz – muzyką, którą znasz i którą słyszysz po raz pierwszy, śpiewem ptaków, tykaniem zegara, biciem serca, a w szczególności dźwiękiem ciszy…
Zachwycaj się smakami – tymi które już znasz, oraz próbuj tych, których jeszcze nie znasz. Zrób sobie prosty test: podczas jedzenia zamknij oczy i wczuj się w smak, który odbiera Twój umysł, kiedy nie angażuje zmysłu wzroku – sprawdź, czy poczujesz różnicę…
Zachwycaj się uczuciami, które płyną z głębi Ciebie – rozpoznawaj, czy jest to radość, czy euforia, czy może przyjemność, lub tylko zadowolenie – rozpoznawaj i nazywaj – poszerzaj swoje zmysłowe horyzonty.
Bo to niezwykła radość i zabawa doceniać i być wdzięcznym za to co Cię otacza i tworzy Twoją rzeczywistość. Dlatego baw się tym i ucz się tego… Obserwuj, słuchaj i czuj wszystko tak, jakby robić to po raz pierwszy w życiu, mając jednocześnie świadomość, że być może robisz to po raz ostatni…
Nich towarzyszy Tobie iście dziecięca, niezaspokojona ciekawość i bezgraniczne zainteresowanie wszystkim dookoła… Potrafisz jeszcze tak robić?
—
Marek Matysiak
neoma.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl
marca 21st, 2010 | Artykuły wg autorów, Artykuły wg tematów, Czytelnia, Fragmenty, Inspirujące, Rozwój osobisty, Witold Wójtowicz, ebooki | No Comments
Autor: Witold Wójtowicz
Jaka jest różnica pomiędzy rozsądkiem a zdrowym rozsądkiem? Wymienię kilka:
- Rozsądek to jest to, co robisz z poważną miną. Zdrowy rozsądek to to, co robisz z uśmiechem.
- Rozsądek to przystosowanie się do świata. Zdrowy rozsądek to przystosowanie świata do siebie.
- Rozsądek to uporządkowana wiedza. Zdrowy rozsądek to uporządkowane życie.
- Rozsądek to jest to, co wiesz. Zdrowy rozsądek – to, co chcesz wiedzieć.
Myślenie zdroworozsądkowe to nie nauka podzielona na dziedziny, przedmioty czy semestry, ani coś, co się wkuwa czy praktykuje. Wręcz przeciwnie, to jest coś, co odkrywasz, gdy dasz umysłowi chwilę wytchnienia.
Zdrowy rozsądek nie zawsze idzie w parze z intelektem czy logiką. Na przykład wyjść za mąż z rozsądku to nie jest decyzja zdroworozsądkowa.
Trzy zdroworozsądkowe rady:
Rada pierwsza: nie daj się zniszczyć własnym osiągnięciom
Czytałem kiedyś, że kosmonauci odbywający podróż na Księżyc, gdy wracają z powrotem, to nie potrafią już żyć tak jak poprzednio. Po prostu w ich psychice pojawiła się świadomość, że osiągnęli już najwyższy szczyt ludzkich możliwości, poza który już nie da się sięgnąć. i ponieważ nie widzą już nic większego do zrealizowania, to często staczają się na dno.
Podobnie jest z laureatami nagrody Nobla. Znany angielski pisarz, Robert Grave, powiedział: „nie znam pisarza, który po otrzymaniu nagrody Nobla napisałby coś, co warte jest czytania.” Zanim więc rozpoczniesz swoją wędrówkę do sukcesu, zastanów się nad tym, co będzie Twoim następnym krokiem.
Wyobraź sobie, że zdobyłeś najwyższy szczyt świata, złoty medal na olimpiadzie, nagrodę Nobla i właśnie wróciłeś z podróży na Marsa. Jak myślisz, czy jest coś jeszcze, co chciałbyś osiągnąć? Jeśli nie, to Ci podpowiem: poznawaj siebie.
Rada druga: awansuj swoje myśli do rangi generała
Chcę Ci powiedzieć o największym problemie świata. Jest to problem dokładnie wszystkich ludzi i polega na tym, że nie wykorzystują potencjału, jaki mają.
Powiem więcej: nawet nie wykorzystują setnej części tego potencjału.
Również nie byłbym daleko od prawdy, gdybym zaryzykował stwierdzenie, że nie wykorzystują nawet tysięcznej części tego potencjału.
Jeśli dasz sobie szansę i będziesz się uczył, poznawał i odkrywał, to w końcu powiesz: „eureka”, popatrzysz na to, z czym walczyłeś i stwierdzisz, że to, co atakowało Cię najczęściej, to były grabie, na które regularnie stawałeś. a to, co nie dawało Ci w nocy spać, to były Twoje własne myśli, których nie kładłeś razem ze sobą. a to, co wpędzało Cię w finansowe problemy, to fakt, że pieniądze były generałem, a Ty szeregowcem swojej armii. a na tym świecie już tak jest, że generałowie wywołują wojny, ale bić każą się szeregowcom.
Posprzątaj więc grabie i awansuj myśli do wyższego stopnia w swojej armii. Jeśli zdegradujesz pieniądze do pozycji szeregowca, a kreatywne myślenia awansujesz na generała, wtedy myślenie wyda pieniądzom rozkaz, żeby nie spały w nocy, tylko pracowały dla Ciebie, a Ty będziesz mógłbyś cieszyć się spokojnym snem.
Rada trzecia: nigdy nie rezygnuj z zamierzeń, które wymagają czasu
Czas i tak upłynie. Jeśli nie poświęcisz go na realizację wartościowych dla Ciebie rzeczy, to wymyśl sam, na czym Ci minie. Im więcej czasu potrzeba na realizację projektu, tym więcej korzyści z tego osiągniesz, a najważniejsza korzyść to Twój rozwój. Zasada jest prosta: im dłużej nad czymś pracujesz, tym bardziej ten temat zgłębiasz, a poznając świat, poznajesz siebie.
Sokrates powiedział: „poznaj samego siebie, a stanie przed tobą otworem cały świat”.
—
Powyższy artykuł pochodzi z ebooka Psychologia i 46 zasad zdrowego rozsądku.
lutego 7th, 2010 | Artykuły wg autorów, Artykuły wg tematów, Hanna Grendel-Wielisiej, Rozwój osobisty | No Comments
Autorem artykułu jest Hanna Grendel-Wielisiej
Osiąganie i realizacja celów wiąże się, nie tylko z uzyskaniem czegoś ale również wywołuje pewne konsekwencje w postaci utraty, straty, zmiany nawyków.
Wyznaczając cel nie tylko należy go nazwać a realizację umieścić w czasie, ale trzeba uświadomić sobie z czego rezygnuję. Możliwe, że cel jest łatwy do osiągnięcia, a jego realizacja nie wymaga dużego wysiłku i zaangażowania z Twojej strony.
Trudność może sprawiać to z czego masz zrezygnować.
Wyobraź sobie młodą, bardzo zdolną i energiczną osobę, która postanowiła, że kupi mieszkanie.Ma oszczędności, zdolność kredytową, bardzo dobry zawód i stabilną pracę. Ogląda mieszkania, spotyka się z doradcami nieruchomości. Wie gdzie dokładnie ma kupić mieszkanie. Jak ma wyglądać, ile mieć pokoi, ile kosztować itd.Nie realizuje jednak celu. Dlaczego? Co zyskuje a co traci nie wykonując ostatecznego kroku jakim jest podpisanie umowy z developerem lub sprzedającym?
Co się kryje za takim działaniem - „niedziałaniem”?
Może myślisz, że ta osoba liczy na spadek cen mieszkań? Raczej nie. Przyczyna leży w pozostaniu w strefie komfortu. Z jednej strony jest cel - zakup mieszkania, pięknie opisany i zdefiniowany.Z drugiej strony jest - komfort. Nie trzeba się przeprowadzać, zmieniać dowodu, danych w bankach, informować znajomych o nowym adresie. Widok z okna znany od lat.Powiesz może, że to nie są wystarczające powody aby nie zrealizować celu.Każdy ma swoje powody do realizowania celu i pozostania tu gdzie jest. Zmiana nie jest powodowana tym, że jest nam dobrze. Zmiana wynika z uczucia braku, niespełnienia, dyskomfortu.Dokonując zmian wpływamy na otoczenie . Patrząc na nasz przykład: wyprowadzasz się od rodziców, rezygnujesz z wynajmowanego mieszkania, masz nowych sąsiadów, inną drogą jedziesz do pracy, może są większe lub mniejsze korki, może nie znasz tej dzielnicy.
Jeżeli dokonujesz zmian w obszarze efektywności osobistej powodujesz, że inni odbierają Cię w nowy sposób. Może chcesz być asertywną osobą ale jednocześnie sprawia Ci przyjemność to, że masz opinię osoby, która nigdy nie zawiedzie? Co zyskasz, co stracisz? Co jest bardziej wartościowe? Czy można te cele połączyć? Na skali hierarchii wartości gdzie jest asertywność a gdzie bycie niezawodną? Jak te wartości mają się do siebie? Jak możesz zadbać o siebie i jednocześnie dbać o innych?
Widzisz wychodząc ze strefy komfortu wchodzimy w nowy świat. Od nas zależy jak ustalimy priorytety i czy będą nas wspierały przy osiąganiu celu.
þ Dlaczego chcę zrealizować akurat ten cel?
þ Co zyskam dzięki temu? þ Co stracę?
þ Jakie nakłady muszę ponieść - czas, wiedza, pieniądze?
þ Jak się czuję myśląc o moim celu już po jego realizacji?
þ Z czego jestem dumna?
þ Czego mi brakuje?
Zadaj sobie jak najwięcej pytań. Zapisz odpowiedzi.
Pozwoli Ci to na ustalenie co naprawdę jest ważnego w Twoim celu.
Co naprawdę jest ważnego w moim celu? Co zyskam? Co stracę? Co się nie wydarzy? Co się wydarzy?
Pozdrawiam Hanna
—
Hanna Grendel-Wielisiej
coach, trener biznesu, inwestor
www.kobieta-sukcesu.pl
www.trenerzy-sukcesu.pl
Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl