HABIT model

Autorem artykułu jest Teresa Nowicka
“Szaleństwo polega na postępowaniu tak jak do tej pory i spodziewaniu się innych rezultatów.” Gavin Ingham (2002) przedstawił ciekawy model, który nazwał HABIT model (ang. zwyczaj, nałóg). Model ten wykorzystywany był w zarządzaniu przez członków zespołu do zmiany zakorzenionych nawyków i zachowań.

922636_jaqueBazując na kilku prostych pytaniach ludzie ci uświadamiali sobie, co tak właściwie nimi kieruje, co sprawia, że trzymają się wciąż starych, utartych schematów zachowań.

H = Habitual bevaviours – czyli zachowanie nawykowe.

- Jakie zachowania / nawyki / emocje okazujesz?
- Kiedy, w jakich sytuacjach je okazujesz?
- Co motywuje cię do okazywania tych zachowań / nawyków / emocji?

A = Ask questions – czyli zadawaj sobie pytania.

- W jaki sposób te nawykowe zachowania wpływają na twój codzienny poziom motywacji?
- Czy w jakiś sposób wspierają cię one czy też może raczej ograniczają?
- Czy rzeczywiście są pomocne czy też przeszkadzają?
- Czy dzięki nim osiągasz sukcesy czy też ponosisz porażki?

B = Break the habit – czyli zerwij z nawykiem.

- Jeśli twoje nawykowe zachowanie nie wspierą cię, co i w jaki sposób możesz zrobić już teraz, by zaprzestać jego powielania?
- A jeśli zdecydujesz się trwać przy tym zachowaniu, co lub ile będzie cię to kosztować?
- Jakie korzyści odniesiesz jeśli teraz zdecydujesz się zmienić swoje nawykowe zachowanie?

I = Install new habits - czyli wprowadź w życie nowe nawyki. Zdecyduj jaki nowy nawyk byłby najbardziej odpowiedni i zaangażuj się w jego rozwijanie u siebie przez jakiś okres czasu.

T = Test the new habits - czyli testuj nowe nawyki. Próbuj, testuj swój nowy nawyk. Stale udoskanalaj jego działanie do czasu aż będziesz całkowicie usatysfakcjonowany.

Ingham podkreślił też rolę wizualizacji w procesie zmiany nawykowych zachowań. Wizualizuj siebie już po pomyślnym dokonaniu zmiany. Jest to jedna z potężnych technik, która pomoże ci trzymać się obranej drogi w czasie kiedy będziesz zrywał z dawnymi nawykami.

http://rzucpalenienadobre.pl/

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Motywacja - jak słowa mogą ją osłabić, lub wzmocnić?

Autorem artykułu jest Marcin Kijak
1131299_graph_line_up_and_down_1Czy wiesz, jak wzmacniasz lub osłabiasz motywację za pomocą słów? Przeczytaj o potędze autosugestii i zacznij świadomie z niej korzystać, aby zawsze utrzymać motywację na wysokim poziomie!

Każdy z nas mówi do siebie dialogiem wewnętrznym. Od jakości tego dialogu zależy to, jak się zachowujesz, jakie masz emocje, jakie masz osiągnięcia. Słowa mogą wzmacniać motywację, lub skutecznie ją osłabiać. Ludzie odnoszący sukcesy mają zawsze pozytywny dialog wewnętrzny. Ludzie odnoszący porażki – negatywny.

Jak Ty mówisz do siebie?

Czy jesteś dla siebie miły? Jakim tonem mówisz? Gdy coś Ci nie wychodzi, co wtedy mówisz? Motywujesz się do działania, czy raczej narzekasz lub przeklinasz?

Zadanie nr 1. Przez cały kolejny dzień, lub chociaż kilka godzin - zapisuj swoje dialogi wewnętrzne. To spowoduje, że zaczniesz im się przysłuchiwać świadomie. A świadomość pozwoli Ci na ich kontrolę. Jest to pierwszy stopień prowadzący do motywacyjnego dialogu.

Słowa których używamy, programują nas. Są jak programy, które pisze informatyk, a komputer je wykonuje. Twój umysł jest przecież najbardziej skomplikowanym bio-komputerem, stworzonym przez samą naturę, Boga, wyższą inteligencję, czy kogokolwiek/cokolwiek w co wierzysz.
Jednak jest pewien problem…

Rodzimy się bez instrukcji obsługi tego biokomputera. Jak mówi dr Richard Bandler, przeciętna osoba spędza więcej czasu na naukę obsługi pralki, niż na naukę obsługi własnego umysłu. A przecież umysł ma wpływ na wszystko w Twoim życiu!

Jest wiele sposobów wpływania na ten komputer. Sposoby te, można porównać jak różne oprogramowania do komputera, czyli software. Co ważne, możesz używać kilku na raz aby je uzupełniać. Jednym z takich oprogramowań jest używanie autosugestii. Inne oprogramowania, to hipnoza, NLP, Metoda Silvy i kilka innych – które omawiam w osobnych artykułach i stronach internetowych.

Stosując autosugestię, mówisz do siebie w pewien określony sposób. Świadomie używasz słów, aby programować swój umysł na sukces. Celem może być zwiększenie motywacji, pewności siebie, wyższa sprzedaż, lepsze wyniki w nauce czy sporcie.

Jak wiadomo, podstawą każdej propagandy jest ciągłe powtarzanie. W czasach wojen w ten sposób zmieniano wrogów w zwolenników danego kraju. Dzisiaj możesz użyć tej techniki, aby zmienić w sobie „lenia” w osobę zmotywowaną do działania.

Uwaga: W dialogu wewnętrznym najważniejsze nie są wcale słowa!

Ćwiczenie dla Ciebie (zrób teraz): Powiedz do siebie:
Tonem pełnym złości: Ty dupku!
Tonem erotycznym: Ty dupku :∗;
Tonem pełnym ciepła: Ty dupku
Tonem pytającym: Ty dupku?

Czy już zauważasz różnicę?

Podświadomość reaguje przede wszystkim na ton Twojego głosu. Dopiero w drugiej kolejności na słowa. Jeśli połączysz motywujący ton z odpowiednimi słowami, wpłyniesz na siebie bardzo silnie!

Jaki ton jest motywujący?

Posłuchaj światowej sławy mówców motywacyjnych: Ziga Ziglara czy Tony’ego Robbinsa, albo przemówień filmowych Ala Pacino (np. film Męska Gra), czy Sylwestra Stallone (w filmach z serii Rocky Balboa). Możesz znaleźć ich wszystkich na serwisie YouTube. Rozpoznaj ich cechy charakterystyczne i zmodeluj!

Trzeci czynnik to częstotliwość i ilość powtórzeń.

Jeśli raz do siebie powiesz nawet najbardziej motywujące słowa, to niewiele Ci to pomoże. Propaganda działała na zasadzie wielokrotnego powtarzania. A więc mów do siebie wielokrotnie pozytywne sugestie.

Używaj rytmu!

Rytm to kolejny czynnik, ułatwiający wchłanianie przez podświadomość sugestii. Np. jeśli gdzieś idziesz, synchronizuj słowa z krokami. Albo mów w rytm oddechu. Dzięki temu znacznie skuteczniej wpłyniesz na swoją podświadomość.

Przykładowe sugestie:

Ogólne:
Uda mi się! Jestem najlepszy! Dam radę! Lubię siebie! Osiągam sukces! Zrealizuję to! Uwielbiam to robić!

Gdy sprzedajesz:
Jestem najlepszym sprzedawcą! Sprzedam to! Dzisiaj sprzedam X produktów! Sprzedaż to dla mnie przyjemność! Kocham sprzedawać! Uwielbiam sprzedawać! Lubię rozmawiać z ludźmi!

Gdy się uczysz:
Zdam ten egzamin! Nauka przychodzi mi z łatwością! Lubię się uczyć! Kocham ten przedmiot! Dostaję 5 z tego przedmiotu!

Gdy uprawiasz sport:
Zwyciężę! Jestem zwycięzcą! Dam radę! Pokonam ich! Jestem najlepszym piłkarzem! Strzelę gola! Przebiegnę Xm.

Z użyciem imienia:
Marcin, jesteś w tym najlepszy! Marcin, dasz radę! Marcin, zrobisz to! Marcin, bierz się do roboty! Marcin, działaj! Marcin, zrób to teraz! Marcin, jeszcze trochę! Marcin, zaraz wygrasz!

Twoje imię to najpiękniejsze słowo, które znasz.

Podświadomość lubi, gdy mówisz do niej z użyciem imienia i pozwala to wywierać jeszcze większy wpływ. Jeśli kiedyś miałeś do czynienia ze sprzedażą, to doskonale o tym wiesz.

Zadanie nr 2.: Napisz listę pozytywnych sugestii, które będziesz od dzisiaj używać. Mogą być ogólne lub szczegółowe – dopasowane do konkretnej potrzeby.

Zadanie nr. 3.: Od dzisiaj staraj się kontrolować swoje myśli i nie dopuszczać negatywnych. Jeśli takie się pojawią, natychmiast powiedz pozytywną przeciwność i powtórz ją wielokrotnie!

Pozdrawiam,
Marcin Kijak

Siła Twojej Motywacji - Poznaj za darmo najlepsze sposoby motywacji! Ucz się od ekspertów! Zapisz się na darmowy kurs motywacji!

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Gdy nic już nie robi na Tobie wrażenia

319768_chase_the_sunAutorem artykułu jest Marek Matysiak
Czy nie jest tak, że dziwi nas coraz mniej rzeczy? Że ekscytujące wydaje się nam tylko to, co niemożliwe? Że nie dostrzegamy cudów, które dzieją się tuż obok nas. Czy coś się „zepsuło” w naszym postrzeganiu rzeczywistości? Czy można to ulepszyć, udoskonalić?

Pamiętam jak pierwszy raz zobaczyłem góry – ich majestatyczne, śnieżnobiałe szczyty, unoszące się nad nimi chmury i przede wszystkim ich potęgę nad rozciągającą się doliną… przytłaczającą i intrygującą za razem. Co prawda było to dość dawno, bo na wycieczce w szkole podstawowej. Przyjechaliśmy do pensjonatu w którym nocowaliśmy i od razu pobiegliśmy wspinać się na stromą halę po drugiej stronie drogi.

I kiedy tak się wspinaliśmy po dość stromym zboczu łąki, na której jeszcze parę chwil wcześniej pewnie wypasały się owce, nagle któryś z kolegów odwrócił się i z ogromnym zdziwieniem malującym się na twarzy powiedział Patrzcie na to! No to się też odwróciliśmy i… naszym oczom ukazał się oszałamiający widok – to był właśnie ten moment, kiedy pierwszy widziałem tak potężne dzieło natury – ogromne, przysypane śnieżną otuliną Tatry.

Jako dla człowieka pochodzącego z nizinnych terenów, góry zawsze robiły na mnie ogromne wrażenie, ale zauważyłem, że im częściej je widywałem, tym ten obraz stawał się coraz bardziej „normalny”. Jednak nie na tyle, aby w pewnym momencie podjazdu, czy zjazdu (bo góry głównie na rowerze zdobywam) zatrzymać się na kilka dłuższych chwil i po prostu patrzeć, podziwiać i napawać się widokiem, który mimo, że czasem znajomy, to jednak nigdy nie codzienny.

Czy w takim razie potrzebujemy coraz to nowych bodźców, aby powodowały w nas nowe, silne i pozytywne odczucia?

Tuż za moim rodzinnym domem, jakieś pięćset, może siedemset metrów rozciąga się las. Taki normalny, zwykły las – głównie z drzewami liściastymi, jednak jakaś sosna, czy świerk też się zdarzy. Generalnie jest to widok, który pamiętam od urodzenia. Zawsze kiedy wychodziłem za dom, ten las tam był – nic bardziej pospolitego, mogłoby się wydawać.

I wiesz co – od niedawna nauczyłem się na niego patrzeć z takim zaciekawieniem, zaintrygowaniem i zafascynowaniem, jak na ośnieżone szczyty gór, kiedy widziałem je po raz pierwszy.

Jak do tego doszło?

Zdałem sobie z tego sprawę, przy okazji uczenia się na nowo wdzięczności. Być może znasz już technikę kamyka wdzięczności. Chodzi o to, że nosisz w kieszeni mały kamyk i kiedy sięgasz po coś i przypadkiem go dotkniesz, szukasz wtedy rzeczy, za które w tym właśnie momencie jesteś wdzięczny.

Bardzo prosta i bardzo potężna jednocześnie technika, przy praktykowaniu której zdałem sobie sprawę, że w naszym codziennym życiu, każdego dnia mamy do czynienia z całą masą cudów! Kwestia tylko, czy potrafimy je dostrzec?

Bo któregoś razu dotykając kamyka w mojej kieszeni i widząc akurat znany mi las zdałem sobie sprawę, że jest to niesamowity widok – zacząłem obserwować poruszające się pod wpływem delikatnego wiatru najpierw gałęzie drzew, a później pojedyncze liście na ogromnym, stojącym na skraju lasu starym dębie. Tak mnie to zafascynowało, że stałem w bezruchu jakieś kilka minut – nie wiem ile, bo wyłączyłem się po prostu i nie liczyło się nic innego, jak tylko rozciągający się przede mną las i kołyszący jego liśćmi wiatr…

Olśnienie…

Patrząc na ten obraz zacząłem sobie wyobrażać jak by to było, gdybym nigdy wcześniej nie widział żadnego lasu i ten właśnie widzę po raz pierwszy. Fascynacja i zaciekawienie zaczęło narastać coraz bardziej – naprawdę niesamowite uczucie. I kiedy zacząłem to powielać na inne obrazy, sytuacje i zdarzenia, które mam możliwość widzieć, słyszeć i czuć na co dzień – nic już nie było takie jak przedtem.

Bo chociażby taki pospolity i szary wróbel który skacze sobie po ziemi w poszukiwaniu ziarenek – przecież jakiż to skomplikowany organizm – tym bardziej, jeśli wyobrazisz sobie, że widzisz go po raz pierwszy i że nie widziałeś dotąd żadnego innego ptaka.

Jednak faktem jest, że w dobie ogromnych możliwości jakie stwarza nam świat nie jest łatwo delektować się codziennością i łatwo zatracić dziecięcą ciekawość i fascynację światem. Gdzie w parę godzin możemy polecieć na drugą półkulę planety i obserwować zwierzęta, oraz krajobrazy, których u nas nigdy nie zobaczymy. Gdzie włączając jedną stronę w sieci możemy obejrzeć zdjęcia i filmy, które pokażą nam naprawdę niesamowite krainy i wirtualnie przeniosą nas w inną część świata. Czy w dobie takich osiągnięć można jeszcze cieszyć się dziwnie ukształtowanymi chmurkami na niebie, widokiem zachodzącego słońca, gwizdem wiatru, szumem wody w rzece, czy zapachem powietrza po deszczu?

Życie można przeżyć tylko na dwa sposoby: albo tak, jakby nic nie było cudem, albo tak, jakby cudem było wszystko.

Albert Einstein

Wybór jest Twój. Jeśli chcesz dostrzegać cuda naucz się patrzeć na świat, słuchać go i czuć, tak jakbyś robił to po raz pierwszy i po raz ostatni – a gwarantuję Tobie, że nic nie będzie już takie samo. Ta niesamowita umiejętność pozwoli nabrać Tobie dystansu do siebie i do świata. Pozwoli Tobie wejść na nieco inne obroty i poziom myślenia, oraz postrzegania rzeczywistości. Wreszcie pozwoli Tobie też czerpać radość, satysfakcję i zadowolenie z naprawdę prostych (wydawałoby się) rzeczy.

Zaangażuj w to wszystkie zmysły!
Zachwycaj się zapachami, które czujesz – zapach powietrza, zapach lasu, zapach miasta, zapach chleba, zapach wertowanych kartek w książce…
Zachwycaj się dźwiękami, które słyszysz – muzyką, którą znasz i którą słyszysz po raz pierwszy, śpiewem ptaków, tykaniem zegara, biciem serca, a w szczególności dźwiękiem ciszy…
Zachwycaj się smakami – tymi które już znasz, oraz próbuj tych, których jeszcze nie znasz. Zrób sobie prosty test: podczas jedzenia zamknij oczy i wczuj się w smak, który odbiera Twój umysł, kiedy nie angażuje zmysłu wzroku – sprawdź, czy poczujesz różnicę…
Zachwycaj się uczuciami, które płyną z głębi Ciebie – rozpoznawaj, czy jest to radość, czy euforia, czy może przyjemność, lub tylko zadowolenie – rozpoznawaj i nazywaj – poszerzaj swoje zmysłowe horyzonty.

Bo to niezwykła radość i zabawa doceniać i być wdzięcznym za to co Cię otacza i tworzy Twoją rzeczywistość. Dlatego baw się tym i ucz się tego… Obserwuj, słuchaj i czuj wszystko tak, jakby robić to po raz pierwszy w życiu, mając jednocześnie świadomość, że być może robisz to po raz ostatni…

Nich towarzyszy Tobie iście dziecięca, niezaspokojona ciekawość i bezgraniczne zainteresowanie wszystkim dookoła… Potrafisz jeszcze tak robić?

Marek Matysiak
neoma.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl